RSS
 

perfekcyjna pani domu?????

13 lis



Właśnie usiadłam i jem obiad, w piekarniku pierś indyka z jabłkami
(!!!!) i majerankiem i pieczone ziemniaki na jutro, w kolejce czeka
przygotowane ciasto bananowe, no bo myślę sobie jest rozgrzany piekarnik, 4
przejrzałe banany… no sprawa jest jasna robimy "gluta".

 

ubrania wyprasowane, pranie wstawione, wyjęte, powieszone,
kuchnia posprzątana, zmywanie włączone, dziecko śpi a kompot z jabłek się
gotuje…

 

no i tak sobie myślę… jaki człowiek jest wypoczęty jak ma
noworodka w domu.. tfu, tfu. A ile ja mam energii!! jeszcze 2 tyg temu umarłabym
z wyczerpania na sama myśl o tym co dzisiaj zrobiłam, a wtedy moją jedyną aktywnością
było utrzymywanie laptopa na kolanach i czasem sięganie po telefon.

A teraz… dziwnie się czuję. Niby 10 dni po operacji a ja
śmigam po domu na tych chudych nóżkach i cały czas mam coś do zrobienia. A Miśka
śpi. A z tymi nogami… po tym jak miałam słoniowe nogi pod koniec ciąży nie mogłam
się doczekać kiedy w końcu będę wyglądać jak człowiek. Jak w miarę szczupły człowiek
dodajmy. No i częściowo się doczekałam. Wróciły już do mnie moje nogi i tyłek. Nogi
wyglądają nawet lepiej niż przed ciąża, tzn. są wyraźnie szczuplejsze, nie wiem
co z tyłkiem, bo niedokładnie go widzę jak sama nazwa wskazuje. Ale po
spodniach wnoszę, że jest nieźle. Wyżej jest jeszcze nie za fajnie. Mam wrażenie,
ze zostało tam jeszcze jedno małe dziecko, a przynajmniej spory grapefruit. Może
powinnam zadzwonić do doktorka i zapytać co tam schował? No nieważne, mam
nadzieje, ze zniknie tak szybko jak się pojawił, a nawet szybciej – daje mu
jeszcze 3 tygodnie i ani dnia dłużej.

A jeszcze wyżej….. noooo to jest niezła historia i zaczyna się
na D. duuuuże D. ale ku rozpaczy mojego męża można patrzeć, ale nie dotykać. W końcu
nawet małe dzieci wiedzą, że jedzeniem nie wolno się bawić…..

 
Komentarze (4)

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 
  1. mietka

    14 listopada 2009 o 12:35

    serdecznie zapraszam i Ciebie podrozniczko i motylice z rodzina :)
    moze niekoniecznie na Wigilie, bo mnie nie bedzie, ale na pewno jakos sie dogadamy.

     
  2. motylica.

    14 listopada 2009 o 10:35

    heheh.. czyli jednym słowem jesteśmy z Podróżniczką na Wigilii u Ciebie Mietka! :))))

    a tak mi si e przypomniało z tymi kluchami z jabłkami – poproś Kryszkę o jej przepis na knedle – wyjdą na pewno!

     
  3. podrozniczka

    13 listopada 2009 o 22:59

    Przy ostatnim zdaniu poplulam ekran. Dzieki Mietka.

    Po przeczytaniu Twojego menu na jutro nasunelo mi sie pytanie – czy moge Cie odwedzic jak bede w Polsce na swieta. Wpadne razem z Motylicy mezem :-)

     
  4. motylica.

    13 listopada 2009 o 16:19

    ubawiłam się.. słowo daję!
    mój mąż chętnie sie juz wprasza na jakieś jedzonko do Ciebie jak usłyszał ode mnie ile T tam rzeczy wyprawiasz w tej kuchni :))

    ja za to pozytywnie sie nastrajam co do rozmiarów „po” :))) tez tak chce :D

    a wracając jeszcze do aktywności – to mnie właśnie idealnie wychodzi podtrzymywanie laptopa i sięganie po telefon ;)))

     
 

  • RSS