RSS
 

Blady trup

19 sty



Zaraz padnę tytulowym bladym trupem.

 

Ale od początku……

Zawiozłam wrednego Myszora
do żłobka, na 8.30 bo zaspalam Pewnie dlatego, że walczyłam z gnojkiem od 6-7 i w pewnym momencie się poddałam i padłam. Potem do przychodni, załatwić przeniesienie dokumentów Franza do przychodni w Kanzasie. Potem po mamę do pracy. A potem z mamą do Jyska po koszyki…

No i potem się
zaczęło….. wyniosłyśmy meble z jednego pokoju do drugiego, potem z tego
drugiego, inne (tak, tak, te które skręcałam w niedzielę), do tego pierwszego. Po
drodze, zgarnęłam meble z przedpokoju i wniosłam inne na ich miejsce. Wyniosłam
tez resztę tych, z pierwszego pokoju i drugiego – do trzeciego. Tam
przestawiłam je ze dwa razy. Na koniec w najnowszych meblach poukładałyśmy nie najnowsze
rzeczy, jakkolwiek niewątpliwie potrzebne.  Miedzy innymi nalewki, wódkę i kieliszki. (których
notabene bardzo mi teraz brakuje). Ledwo zdążyłam wstawić ostatnią flaszkę do
szafki, a już musiałam pędzić po myszorka. Odebrałam, wróciłam do domu, mąż jedyny
przekazał mi Helenkę. Szybko oddałam i zabrałam się za kluchy leniwe dla młodego
i dla siebie, bo w ferworze walki zapomniałam o jedzeniu. Zanim zagotowała się woda
na „kluchi” wstawiłam kompot z jabłek i umyłam 4 butelki. Potem szybko zrobiłam
mleczka dla bachorków, ubrałam wyciągnięta z wody Hellunię, umyłam Frankowi głowę,
położyłam spać i zbiegłam na dół, bo od kilku dni straszył mnie i śmiał mi się prosto
w twarz, kosz z praniem do prasowania…..

Pokonałam go właśnie………………. Nie żyję. Padłam bladym, lekko zaróżowionym
od żelazka, trupem. Na kanapę. Boli mnie ramię od prasowania i kręgosłup od podnoszenia
zajebiście ciężkich mebli z 1990 roku…. Mąż pojechał po mleko i witaminki dla
laluni. Jak wróci bez wina to zabiję jak psa.

Mam zadyszkę i nie wiem czy jutro się podniosę z łóżka… Myślicie,
ze dam rade? W razie czego, która ma najbliżej żeby w razie czego wpaść i nakarmić
moje najmłodsze dziecko?

Taaa… mąż będzie w pracy. Do 23. Sobie nie odpocznę raczej…….
Ale przecież dzisiaj był w domu, to mnie trochę odciążył, nie?

No dobra… żarty na bok. Kto mnie dzisiaj przebije? Co?

 

Stół ma 2 metry na metr, żeby nie było.

 
Komentarze (3)

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Tags: , , ,

  1. Dosia_Zosia

    21 stycznia 2010 o 11:58

    Podziwiam cię, jak sobie świetnie ze wszystkim radzisz. Możesz być z siebie dumna.:)

     
  2. Pusiak

    20 stycznia 2010 o 15:05

    Mietka, biję czołem o podłoge w podziwie… jesteś wielka i na pewno dasz radę :)

     
  3. EwaM

    19 stycznia 2010 o 21:59

    Może i duży stół, ale kupki całkiem płaskie ;)

    Ja mogę do ciebie wpaść i nakarmić twoje dziecko, nawet piersią. Ale pod warunkiem, że ty uśpisz moje i uda ci się to bez użycia piersi, bo mnie ostatnio ta sztuka nie wychodzi.

     
 

  • RSS