RSS
 

leniwie

23 sty



Leżymy sobie z synem jedynym na kanapie. Ogadamy „Tomka”, bo
wiecie, teraz na tapecie oprócz traktorów mamy ciuch-ciuchy. Hellunia śpi. Zmywanie
się zmywa, a obiad się robi… leniwie jest. Za oknem piękne słońce i wiecie,
brylanty na tarasie. Równie leniwie jak ja leżę, za oknami przechadzają się bażanty…
sielsko anielsko…. Cisza przed burzą.

Bo jutro – URODZINKI.. 
Już się dowiedziałam, ze moja szwagierka chyba nie przyjedzie.. No jaka
szkoda… Bardzo żałuję. Bardzo.  A w ogóle
to to dziewuszysko jest na mnie obrażone od 3 lat podobno, bo jak wysiadłam u
niej na WSI z samochodu to powiedziałam, „o kochani… Żabiczki, przy tym Waszym …
(nie pamiętam nazwy, zabijcie) to prawdziwa metropolia”. Żarcik taki, jak
babcię kocham, bo wtedy jeszcze nie wiedziałam, że jej nie lubię. No to teraz już
wiem i podobno z wzajemnością. Prawda, że widać jak bardzo mi przykro? Że tak
powiem ładnie, srał to pies.

Nie odwiedzamy się za często – wtedy wręcz byłam u nich
pierwszy i ostatni raz. Rozważałam natomiast uczynienie jej tego honoru bycia
matką chrzestną mojego dziecka młodszego, że tak powiem dla świętego spokoju,
bo pozostała trojka chrzestnych jest z mojej rodziny. Ale nie ma bata. W życiu never,
po moim trupie. Bladym of course. Wiem, ze czeka mnie kolejna odsłona teatrzyku
„obrażona teściowa”, ale tym razem nie ulęgnę. O nie. Co to, to nie.

No i widzicie… cały leniwy nastrój szlag trafił. Już mi się duch
kanzaskiego wojownika obudził. I chyba ciśnienie mi skoczyło niepotrzebnie bo aż
mnie głowa rozbolała jak sobie o tym pomyślałam. A chrzciny potworków już niedługo.
Bo w kwietniu. Chyba. :)

Ooo Franek zasnął, idę w jego slady póki ta mała Wrzeszczunka
śpi.  Dobranoc.

 

aaaa… Franek się wczoraj ogolił. Na twarzy. Moją nieopatrznie zostawioną na wannie (za szamponami ją schowałam, ale nie pomogło), maszynką różową gilette. Oczywiście, że się skaleczył. Co to w ogóle za pytanie….

 
Komentarze (2)

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Tags: , , ,

  1. infinite91

    24 stycznia 2010 o 14:47

    No cóż, ja Ci mogę tylko współczuć, bo ja nie wyobrażam sobie żyć mając dzieci (może to przez to, że jestem taka młoda i świat stoi przede mną otworem) i mieć oczy dookoła głowy.
    Pozdrawiam serdecznie.

     
  2. Audi

    23 stycznia 2010 o 23:33

    To sobie ręce możemy podać z tą bratowa…a w zasadzie moja to nie-bratowa i dla równości nie-szwagier!
    Tez się kochamy baaardzo… :/

     
 

  • RSS