RSS
 

it’s all about me

25 sty



Taki napis miał na koszulce mój syneczek w dniu swoich
urodzin i tak właśnie tego dnia było!

Było mnóstwo pięknych prezentów, pełno balonów i wszyscy, którzy
myszorka kochają. I był tort :)

Tort nazwany przeze mnie roboczo „zemsta teściowej”, okazał się
przebojem, pomimo, ze wczoraj rano nic nie wskazywało na to, ze w ogóle powstanie.
Miał być czekoladowo-miodowy według przepisu Nigelli, niestety ta część nie wypaliła,
a właściwie wypaliła i to bardzo, ale się. W piekarniku. Na węgiel. Nic to, postanowiłam
okroić tę wersję (dosłownie) i dorobić do niej jeszcze 2 pięterka z upieczonego
własnego męża rękoma biszkoptu. Jemu się udało. Biszkopt przeszedł próbę ognia,
pewnie dlatego, ze nie spuszczaliśmy z niego oka i nie oddalaliśmy się od
piekarnika. Potem zrobiłam fantastyczny krem używając do tego mleka, blendera i
niewielkiej pomocy dr Oetkera. Następnie wiśnie z własnoręcznie zrobionego
kompotu i również mój dżem mirabelkowy. Potem już tylko godzinka na myszy i
wuala. Tort gotowy. Prawie. Pozostała tylko polewa… No oczywiście coś musiało się
nie udać skoro tak dobrze nam szło. Nie udała się oczywiście polewa. To było pewne,
w końcu musiała to być właśnie polewa. Przecież była na wierzchu….

Ale co mi tam :) najważniejsze, że się udało skończyć zanim
przyszli goście. Tort wylądował w lodowce, a mąż jedyny zabrał się za sushi… Jezuuuuuuuu
jaki on jest zdolny. Tort to pikuś przy tym, co zrobił mój mąż z tymi algami, ryżem
i innymi cudami. Nawet babcie pałaszowały te cuda i to przy użyciu pałeczek. Dumna
z nich jestem jak diabli.

A myszorek….. myszorek zapierniczał dookoła domu na ogromnym
traktorze z przyczepą, który to dostał od mojego taty, (czyli dziadzi) i mojej
ulubionej macochy (czyli cioci). Gdy przyszło  do dmuchania świeczek okazało się, ze to nawet
fajniejsze od jeżdżenia na traktorze. No to dmuchaliśmy 4 razy… Dobra,
przyznaję się. Chciałam zrobić zdjęcie, a aparat jest dużo wolniejszy od mojego
syneczka. Ale udało się. Świeczka została porządnie zdmuchnięta i wrócił do jeżdżenia
dookoła domu.

Faaaaaajnie było…. Mój syneczek był przeszczęśliwy, a oto właśnie
chodziło. To nic, ze o 21 zasnęłam z Helenką na kanapie. To nic, że ledwo się ruszam…
Już po wszystkim. Sto Lat!!!!!

a teraz dokumentacja fotograficzna:

 

myszy zaraz wskoczą na tort :)

no to dmuchamy…

 

siostra się wystroiła :)

 

 
1 komentarz

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Tags: , , , , ,

  1. truskawka_ja

    25 stycznia 2010 o 12:14

    Myszy sa absolutnie boskie :))
    Moze zdradzic z czego powstaly?
    Jeszcze raz wszystkiego najlepszego dla Myszorka :)

     
 

  • RSS