RSS
 

południowa dziwka

31 sty

Styczeń się kończy, tydzień się kończy… makaron się kończy..
Bo to było tak. Urodziłam Franka i myślę sobie, nie ma się co tak wyczynowo odchudzać. Urodzę sobie drugie, to schudnę po obu hurtem. No to sobie urodziłam, wykarmiłam (dobre sobie) i przyszedł czas na to "schudnę". Jak pomyślałam, tak postanowiłam i jutro po raz 3 w życiu zaczynam dwutygodniową 1 fazę południowej dziwki, czyli diety south beach. Tak wiem, że to plaża, ale uwierzcie mi, że za kilka dni będzie już tylko wredną dziwką. Bo nie wolno makaronu, ani wina, ani kawy z kofeiną. Wielu innych rzeczy również, ale akurat te 3 mnie napędzają i nie wiem jak sobie bez nich poradzę.
No ale warto. Jak już wspomniałam to będzie mój 3 raz. Za pierwszym razem schudłam 8 kg w 2 tygodnie, ale byłam wtedy młoda, piękna i bezdzietna. Za drugim razem byłam mniej młoda, równie piękna i równie bezdzietna, ale schudłam już tylko 5 kg (tak, przejrzeliście mnie, piłam wino). Teraz będzie 3 raz. Jestem JESZCZE młoda, nadal piękna, ale teraz mam 2 bachorki i pociążową oponkę. Nie jestem do niej jednak zbytnio przywiązana zatem wprowadzam w życie 2 tygodniowy plan – "przetrwać pierwszą fazę". Potem można już pić wino, będzie łatwiej.
Nie wiem ile waży ta oponka, ale jak już zmienię moje obecne 38 na 36, które jeszcze dobrze pamiętam, to będę zadowolona. Na 34 już nie liczę. No trudno, pogodziłam się z tym. Odpuszczam.
Na razie jednak jest ostatni dzień przed dietą. Wiecie co się robi w taki dzień? Nie wiecie? No to wam powiem. Wyjadłam wiśnie z nalewki, zjadłam kawał ciasta, a przed chwilą talerz makaronu z oliwą i parmezanem. Pewnie gdybym lubiła czekoladę to bym zjadła ze 2 tabliczki. No to siedzę sobie objedzona i przetrącona tymi wiśniami i planuję jak przetrwać te 14 dni. Jeszcze nie wiem jak to ze mną będzie, ale liczę na wsparcie, doping i oszczędzenie mi szczegółów waszych kulinarnych ekscesów.

 
Komentarze (4)

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Tags: ,

  1. Ju

    1 lutego 2010 o 00:22

    Dołaczyłabym, ale za leniwa jestem. Powodzenia!!!!

     
  2. EwaM

    31 stycznia 2010 o 22:37

    I tak pewnie na tej swojej diecie możesz więcej niż ja karmiąc Zygmunta. Ale coś mi wygląda na to, że długo to już nie potrwa. Aż jestem ciekawa co się skończy wcześniej, twoja dieta czy moje karmienie?

     
  3. Audi

    31 stycznia 2010 o 22:07

    A ja po tytule wywnioskowałam , ze masz na pieńku z jakąś „południową dziwką” :P
    no to powodzenia w uzyskiwaniu szczęśliwych cyferek.

     
  4. motylica.

    31 stycznia 2010 o 21:52

    no dobra… to sie zamykam i ani mru mru o zarciu.. przez 14 dni! bo dluzej nie wytrzymam ;p

    szkoda ze nie zaczekalas az bede karmic cycem Hanute – łączyłabym sie z Toba w bólu :) no ale za to na wiosne bedziesz yummy mummy w rozmiarze 36 i latem zalozysz se dwuczesciowe bikinini … a ja?! bleeeeeeeeee

    trzymam kciuki!

     
 

  • RSS