RSS
 

Archiwum - Maj, 2010

update

31 maj

Bruce WIllis……. Jak ja mogłam zapomnieć o Willisie….  ???

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

wyznanie…

31 maj

Muszę się przyznać, nie mogę tego dłużej w sobie dusić… Podoba mi się Vin Diesel………. Praktycznie od zawsze.. W sumie nie wiem jak to możliwe, ale mój mąż nijak go nie przypomina… Kiedyś miałam takieo narzeczonego, co golił głowę, czyli jakoś bliżej rzeczonego Diesla, ale to nie wystarczyło, żeby stał się mężem.. Także mój mąż nie wygląda jak Vin, a mi się podoba. Dziwne, nie? No dziwne. Ale, trudno, pogodziłam się z tym :)

I jeszcze mi się Paul Walker podoba. I Clooney. I Pierce Brosnan. I Sean Connery.. I wiecie… Żaden z nich nijak mojego męża nie przpomina. I teraz nie wiem.. Czy mój mąż mi się nie podoba, czy co? A może gdyby był aktorem to by mi się podobał? No nie wiem.. Po tej lazanii, co mi właśnie zrobił, i co to ją zjadłam w ilościach większych niż zakładałam, jakoś nie żałuję, że nie jest aktorem. Ale zakładam, że mi się podobał, skoro za niego wyszłam. Teraz już trochę nie pamiętam jak to było, ale założenie jest niezłe i tego się trzymajmy. Chociaż kto wie? Może to też była lazania?

A jutro dzień dziecka. W zeszłym roku było jedno, a tu proszę, już mam dwoje :) Moja Helcia za parę dni skończy 7 miesięcy, a ja zachodzę w głowę jak to się stało i gdzie ja byłam, bo to niemożliwe, że to już tak minęło szybko.
Czy to tylko dzieci tak szybko rosną, czy przy okazji i my się ….. ekhm…. starzejemy? Nieeeee… Niemożliwe… Przecież jakbym była dorosła, to w życiu bym się nie przyznała, że mi się Vin Diesel podoba :)

Nooo, bo się reklamy kończą.. A wiecie.. Jest film z Vinem. No i muszę, no już tak mam. Ja wiem, że to raczej taki neandertalczyk z wyglądu, ale w końcu jestem antropologiem, no nie? :)

A Wam kto się podoba? No przyznawać mi się szybciutko :)

 
Komentarze (10)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

pffffff

30 maj

No, zdmuchnęłam pajęczynę.
Nie mam nic na swoje usprawiedliwienie, jakoś nie miałam natchnienia. No i co miałam pisać? Konwalie przekwitają, róże rosną, a pergola w końcu stanęła na swoim miejscu i zawinęła się na niej wisteria. Jeszcze parę lat i będzie ślicznie. Bo wiecie, jakoś nie wydaje mi się, że poradzimy sobie z tym ogrodem szybciej. Za duży jest, a pieniędzy jak zwykle za mało :)
Szczególnie teraz, jak mój powrót do pracy okazał się spektakularną klapą. Ale.. nie chce mi się nad tym rozwodzić. Praca nie zając :)

Na razie siedzę w domu i cieszę się moimi dziećmi. Naprawdę się cieszę. Patrzę sobie teraz codziennie co wyprawia moja Hella i nie mogę uwierzyć jak szybko to wszystko się dzieje… Zaraz zacznie raczkować… Boję się jej….

A w piątek byłam u Motylicy i małej Motyliczki, i uwierzcie mi, urodziłam dwoje, a w życiu nie widziałam takiego maleństwa… No normalnie nie wiem jak ona to zrobiła, że ma takie małe dziecko :)

Dobra, bo muszę z mężem pogadać :)

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

dom nad rozlewiskiem

23 maj

Nie będzie to notka o książce, ani tym bardziej o serialu, żeby nie było.. To właściwie o rozlewisku samym w sobie będzie. Przynajmniej taki był zamysł, ale zobaczymy jak to się wszystko potoczy…

Bo rozlewisk, moi mili, mamy akurat wyjątkowo dużo.. Nikt się nie spodziewał chyba, że na Mokotowie też można mieć dom nad rozlewiskiem, a Sandomierz.. właściwie to jużtam zostały same dachy nad rozlewiskiem…. A ja się martwiłam, że mi kapie z lodówki na parkiet.. No kapało, wycierałam, któregoś dnia przestało. Ale gdyby mi się tak Wisła czy inna rzeka wkapała do kuchni? Nawet nie jestem w stanie sobie tego wyobrazić… Co miałabym zrobić ja i moje bachorki, gdyby się okazało, że poziom wody w domu, przekroczyłby poziom kaloszków Franka? Szczerze? Nie jestem w stanie sobie tego wyobrazić i cieszę się, że w okolicy płynie jedynie Łódka (niezbyt wartkim i szerokim strumieniem) i Ner po drugiej stronie drogi. U nas sucho… I wiecie, aż mi głupio, ale muszę dzisiaj podlewać… Trawę muszę podlać, róże też coś wspominały o potrzebie nawodnienia i tak mi głupio jakoś, że ja podlewam a inni… Tragedia…

No ale oprócz powodzi to dzieje się na świecie dużo innych rzeczy. Na moim świecie, ale to w sumie mój najważniejszy świat, więc i o tym bez wyrzutów sumienia wspomnę :)

Dzieci mi urosły :) Pewnie po tym deszczu, co to padał przez 2 tygodnie. Helena to już myśli, że jest taka duża, że może raczkować… No doprawdy.. Trochę ją ponosi, ale niestety jest już bardzo blisko sukcesu… Na razie pełza. Szybko…. I zęby jej rosną. Trochę się wnerwiamy. I ona i ja…

No to tyle :)

A właściwie to jeszcze nie :) Pięknie jest u nas, prawda? W sensie atmosferyczno-geograficznym :) Czyli po prostu pogoda była dzisiaj śliczna… No to co? Spacerowaliśmy sobie z dziećmi po okolicy. I mama moja była i babcia, i brat z czarną ciotką (kiedy Ty się ośle w końcu ożenisz, żebym mogła legalnie mówić/pisać "bratową"?). I wiecie… Nasze dzieci uwielbiają spacerować :)

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

notka z dedykacją

19 maj

dla dr T. który się do niej w znacznym stopniu przyczynił :)

I znów będzie o kurach. O kurach, które przechadzają się wolnym krokiem po jednej z działek u mnie na wsi. Pamiętacie? Już o tym pisałam, że sobie chodzą i grzebią na całkiem fajnej działce między całkiem fajnymi, ba, wypasionymi willami. No i ja, dość pochopnie stwierdziłam, że ktoś ma niezłą fantazję, żeby tak sobie kurki złotopiórki hodować zamiast sprzedać tę ziemię i mieć duuużo pieniędzy…
I proszę, dr T. dzisiaj to szybko obliczył, przeliczając to na kury i ilość jaj ze stempelkiem 0 (czyli najbardziej wypasionym z jajowych stempelków). I wiecie co… Zakładając, że te kury są i znoszą jaja a on je sprzedaje, to się cholera okazuje, że bardziej się opłaca sprzedawać te jaja niż działkę!!
Chyba sobie ogrodzę kawałek i też sobie strzelę kilka takich grzebiących… Będę im sypać ziarenka, podbierać jaja i sprzedawać z zyskiem :)

No ale.. na razie nie mam kur, męża, bo nadal jest nad morzem i jakimś cudem nie mam też deszczu :) U Was też nie pada? Fajnie jest wyjść na taras i nie zmoknąć. W ogóle fajnie jest nie dostać po wyjściu z domu takim mokrym powietrzem w twarz…… Mam się jednak nie cieszyć, bo to przejściowe…… Znów ma padać. Srał to pies.

Znajomy rodziców, profesor klimatolog, (czyli chyba wie o czym mówi), powiedział, że to wszystko przez ten pieprzony wulkan… No doprawdy…. Jeszcze to….

Z dobrych newsów :) Dr G., który tak ładnie "urodził" dwoje moich dzieci, też będzie miał drugie. Ha!! Czyli jest jakaś sprawiedliwość na świecie :) Oczywiście, z całego serca gratuluję! Fajnie jest mieć dwoje małych dzieci.. Jeżeli oczywiście ktoś lubi sporty ekstremalne :)

A jutro w Stanach ostatni odcinek 6 sezonu Chirurgów… Widziałam zajawkę. Jest nieźle.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

mokro

18 maj

Całą jesień człowiek tylko myśli o tym, żeby w końcu był maj i żeby było ciepło. No i jest maj… Tylko co to za maj? Już chyba w listopadzie było lepiej, bo przynajmniej nie lało non stop. Mamie zalało chałupę w wiejskiej posiadłości.. Buraczki i inne fasolki stoją po kolana (?) w wodzie.. Jak się ociepli, trzeba będzie sadzić ryż, bo nic innego chyba nie wyrośnie. Ale może chociaż mrówki się potopią?

No i nie ma owocówek, a te nieliczne muchy, które pojawiają się w okolicy są tak znudzone, że nawet jakoś tak wolno latają. Ja też jakoś wolno latam. Nie chce mi się myśleć, nie chce mi się wychodzić z domu, nie chce mi się nic. Chce mi się siedzieć pod kocem i wyć. Hella wyje. Chyba jednak będzie miała zęby. Już coś widać, ale jeszcze długa droga przed nimi..

Franek wczoraj ugryzł Hellę w palec, niestety dość mocno, bo zaczęła wrzeszczeć, a on się przestraszył i wlazł pod stół w jadalni… Nie.. nie krzyczałam na niego, bo jaki to ma sens? Sam się przestraszył chyba tego co zrobił. Wytłumaczyłam myszorkowi, że nie można nikogo gryźć, że to boli i w ogóle… Mam nadzieję, że to tylko jednorazowy wybryk. Muszę jednak przestać mówić do nich, że są tacy słodcy, że można ich schrupać :)

Co jeszcze…. Helcia pełza jak zawodowiec.. Przemieszcza się po podłodze w zaskakującym tempie.. No cóż.. Nie wiem czy nie przesadza.. w końcu ma tylko pół roku.. Zaczyna się też podnosić na łapkach i na kolankach.. MAm nadzieję, że to nie oznacza, że za tydzień zacznie raczkować. Nie jestem na to jeszcze gotowa, ani ja, ani mój dom. Dopiero co Franek osiągnął taki wiek, że mogę trzymać na stolikach różne małe rzeczy, a już muszę się psycicznie przygotować na to, że ta mała glizdunia będzie je ściągać i pożerać. A ja chyba nie chcę, żeby mi zeżarła pendriva.. No i te wszystkie malutkie zabaweczki Frania.. Ech, znów czeka nas rewolucja..

Robiłam parę dni temu przegląd jej szafy, bo rośnie jakoś niepokojąco szybko… Boję się, że zanim będzie naprawdę ciepło, ona już nie wejdzie w te śliczne sukieneczki i krótkie spodenki, które kupiłam jej na wiosnę i lato.. Franek też rośnie.. Może to przez ten deszcz?

W ogóle to mam chandrę… Mieszkam w czarnej dupie, nikt nie chce do mnie przyjechać wieczorem zasłaniając się brakiem kaloszy, męża nie ma, nie mam nawet z kim pogadać wieczorem jak dzieci idą spać. Nawet nie chce mi się już samej pić. Tylko płakać mi się jeszcze chce, ale po co mi jeszcze więcej wody? Wystarczy już ten deszcz i nadprodukcja śliny u Helenki. No i z lodówki mi kapie na parkiet.. To raczej niedobrze.

No to u mnie tyle..
A żeby nie było, że nikt nie ma urodzin… Ppola, sto lat!! I wiesz, życzę Ci, oprócz wszystkiego innego dobrego, żeby przestało padać :) To tak trochę też dla nas wszystkich te życzenia…

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

ciągle pada…

16 maj

a mąż wyjechał… ma wrócić w przyszłym tygodniu..

Nie wiecie przypadkiem kiedy przestanie padać? Ja już szału dostaję od patrzenia na deszcz, od moknięcia na deszczu, od dotykania mnie przez deszcz… czy ten deszcz musi mnie dotykać? i to tak dosłownie i zupełnie w przenośni? Myszorek patrzy przez okno jak jego nowa zjeżdżalnia i huśtawki mokną NA DESZCZU, moje rośliny zaczynają też wyglądać na nieco "przelane", na podwórku błoto i kałuże… I wiecie co? PALĘ W PIECU!! W maju!!!!!!! No żesz kurwa mać!
Kupiłam sobie 5 litrów wina na tydzień nieobecności mojego męża, nie wiem czy wystarczy… gdyby nie padało pewnie byłabym zbyt zmęczona pracą w ogrodzie, żeby pić, a tak? Co mi pozostaje? Nie chcę takiego maja! Ja nawet takiego marca nie lubię!! Wiecie.. nie chce mi się nawet pisać o tym jak mi źle na tym mokrym świecie…

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

pomysł na biznes

11 maj



No i znowu urodzinki…. Ach ten maj :) Tym razem padło na
moją mamę, zatem STO LAT :)

A ja nadal bez Internetu… Już znów połączyliśmy się ze
światem, ale okazało się, że tym razem popsuł się modem… No i znowu nie ma mnie
w wirtualnym świecie. W realnym natomiast wciąż tkwię w ogrodzie… Pod stołem
zalega prasowanie z jakichś 15 prań, ale przecież nie ucieknie… A róże trzeba
było posadzić, trawę skosić, wypielić koło malin i borówek… No przecież to nie
może czekać :)

Spełniam się również artystycznie i maluję. Drewnochronem.
Kolor – palisander średni. Pomalowałam już wszystkie kratki, pergolę i pół
zjeżdżalni. Gdyby nie to, że mam dzieci i wymagają od  czasu do czasu jakiegoś zainteresowania z
mojej strony, pomalowałabym całą, ale Hella coś się szybko nudzi przy
malowaniu. W ogóle prace w ogrodzie ją nudzą..

No i w ogóle to mam pomysł na biznes. Dlaczego jeszcze nikt
nie wymyślił wózka dziecięcego z możliwością podłączenia kosiarki? Albo
kosiarki z możliwością zamocowania na niej fotelika samochodowego? Jakże by mi
to ułatwiło życie… Mogłabym kosić, a młoda by była szczęśliwa, bo by sobie
jeździła z mamusią. Dziwne, że jeszcze nikt na to nie wpadł.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

rękawiczki

10 maj



Ach jak było dzisiaj miło :)   Z mężem moim
jedynym zrobiliśmy sobie objazdówkę po moich ulubionych ostatnio marketach
budowlanych. Oczywiście najbardziej interesował nas (a właściwie mnie), dział
„Ogród”, ale mój mąż też się trochę wkręcił i kupił sobie wypasione rękawiczki
do prac „okołodomowych”. Ja też J
Mam piękne rękawiczki z białej koziej skóry. Idealne do trzymania szpadla
tudzież innych narzędzi ogrodniczych, których ostatnio używam częściej niż
sztućców :)

Kupiłam sobie róże i kratki, żeby się po nich wspinały….
Pięknie będzie jak już je kiedyś mój jedyny ślubny małżonek przyczepi do
tarasu, pięknie… A moi rodzice na dzień dziecka kupili nam zjeżdżalnie i 2
huśtawki… Podejrzewam co prawda, że to raczej na dzień wnuków, ale niech im
będzie. Myszorki będą zachwycone. Szczególnie ten starszy :)
Duuuuuuuuuuża jest, ale i miejsca dużo to nie mogłam sobie jakiejś popierdółki
postawić, bo nikt by jej nie znalazł.

No ale…… Pamiętacie, jakoś niedawno pisałam ze SPA w CZMP,
że Motylica dzwoniła, że jest w ciąży… No to jak wychodzi z moich obliczeń to
musiało być już jakiś czas temu, bo dzisiaj urodziła. Hankę!! Piękną, malutką,
kudłatą królewnę :)
Malutką, bo 2700 i 50 cm, ale na metry się dzieci nie robi i podobno jest w sam
raz. Jestem przekonana, że tak właśnie jest!! Rodzicom małej Motyliczki
gratuluję z całego serca :)
Jak wrócicie do domu, to Wam zrobię nalot i sama sobie to maleństwo obejrzę i
podotykam. 

 

 

Mój jedyny mąż dzisiaj stwierdził, że jego bluza się
skurczyła. I wiecie jaką ma teorię? Że to wszystko przez to, że ja ją często
noszę… No doprawdy…

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Ja kret

09 maj



Brak Internetu doprowadził mój pedicure i manicure do
kompletnej ruiny. Na szczęście (?) głównie pada, to jeszcze jako tako wyglądam
poza tym, ale każdy ładniejszy czyli bezdeszczowy dzień prowadzi do tego, że
niczym kret ryję w ziemi. Sadzę, przesadzam, kopię, wykopuję, wkopuję,
wyrywam…. Tulipany przekwitają, peonie rosną, drzewa kwitną. Mrówki zdechły.  Zabiłam je właściwie, własnoręcznie. Wygrałam
tę potyczkę, ale nie wiem czy wojna zakończona..

I tak właśnie mijają mi dni bez sieci… W ogrodzie, na
tarasie… Gdyby ktoś powiedział mi 5 lat temu, że będę z dziką radością niszczyć
sobie manicure ryjąc w ziemi, to bym się przez tydzień ze śmiechu turlała po
ziemi :) W
ogóle gdyby mi ktoś powiedział, jak będzie wyglądało moje życie za 5 lat, to
bym mu nie uwierzyła. Ale wiecie co? Dobrze mi… Chyba lepiej niż było 5 lat
temu. Na pewno lepiej…

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS