RSS
 

Archiwum - Czerwiec, 2011

run, mietka, run

27 cze

No to skoro już ustaliliśmy, że jestem odrobinkę niezrównoważona, to żeby się trzymać planu i nie wyjść jednak na normalną (bo niby co by mnie wtedy tłumaczyło?), wyciągnęłam mojego męża do lasu. Przyzwoicie zupełnie, bo biegać mi się zachciało. Pomyślałam, że może jak się pomęczę, to nie będę miała siły się wkurwiać?
No niestety okazało się, że mój mąż jest fanem "małych kroczków" w sensie – kotku, będzie lepiej jak zaczniemy od 15 minut. Jutro 20 itd. Taa, 15 minut. Bardziej się zmęczyłam jak wieszałam pranie… Ale cóż, pierwsze koty za płoty.
Zaczynam się jednak coraz bardziej o siebie martwić.

Hmmmm…. Czy jest na sali psychiatra??????????

Niezbyt zorientowanym wytłumaczę powagę sytuacji. Ja nie biegam. Nigdy. Biegam w sytuacji, gdy ktoś goni mnie z nożem, a że jeszcze tak nie było (i oby nie było nigdy), to oznacza, ni mniej ni więcej tylko to, że nie biegam NIGDY. Nigdy do dzisiaj znaczy się. Dlatego się martwię.

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

dwubiegunowa

24 cze

Niedawno skończyłam czytać moją wygraną w dzień matki "Złą matkę" ("Złą córkę", którą dostałam na dzień dziecka, skończyłam jakiś czas temu) i pomijając fakt, że autorka ma 4 dzieci i nie przeszkadzałoby jej piąte, odnalazłam w tej książce sporą część siebie. Chyba nawet więcej niż bym sobie tego życzyła….

- Mamo podejrzewam u siebie zaburzenia dwubiegunowe – postanowiłam się natychmiast podzielić z mamą moimi obawami
- Co masz na myśli, Mieciu?
- No wiesz, często mam ataki wściekłości, czasem dla odmiany chce mi się usiąść i wyć, tak zupełnie bez powodu, jestem sobą zachwycona i strasznie wredna.
- Kochanie, to przecież nic takiego…
- ?????
- A wredna to jesteś po mnie..
- Wiesz, mamo, to w sumie by się nawet zgadzało, bo to jest choroba dziedziczna…

Trochę mnie to martwi, chociaż z drugiej strony może gdybym zaczęła chodzić na terapię i chrupać antydepresanty, wszystko trochę mniej by mnie wkurwiało?

P.S. Na osłodę, a może to właśnie efekt hipomanii w czasie której jak autorka jestem boska i szalenie twórcza, wygrałam kolejny konkurs. Tym razem bon do sklepu sportowego. Mam nadzieję, że akurat ta nagroda nie doprowadzi mnie do odkrycia u siebie kolejnej choroby psychicznej…

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

gadki szmatki

20 cze

-A kto to jest żona, Franeczku?
- Taka specjalna mama.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

ale za to niedziela….

19 cze

Po 6 dniach spędzonych w pracy, bo tyle ostatnio trwa mój roboczy tydzień, nastała niedziela. Dzień odpoczynku, psia mać.
Jakimś nieprawdopodobnym cudem udało mi się spać aż do 8 rano, (Franek zszedł na dół wcześniej z tatisiem, Hella postanowiła spać dłużej). To wyspana jak nie wiem co zstąpiłam z góry i przystąpiłam do wyciągania Helli z porannej kupy. Jak już się zdezynfekowałam nasmażyłam milion naleśników, uzbrojona w gumowe rękawice, mopa i odkurzacz ruszyłam z powrotem na piętro…
Po 3 godzinach i 70m2 wyszorowanej powierzchni ledwo, ale zeszłam na dół, szybciutko wyszorowałam pozostałe 70m2, korzystając z tego, że Hella znów spała. Ale mi się udało prawda?
Potem obiad, jeden dla mnie i dzieci, drugi dla męża i już tylko wyjąć i włożyć do zmywarki.
Puzzle. 7 różnych obrazków, ale przecież weekend trzeba się dziećmi zająć.
Uciekłam do ogrodu. Ale co tak będę siedzieć, koło malin trzeba wypielić i koło borówek.
Ooooo, a tu nagle 17-ta, czas kolację dzieciom zrobić przecież!! Placki drożdżowe z jabłuszkami powstały chwilę później. Jeszcze tylko zmywanie i ufff można usiąść.
O ja głupia, jakie usiąść, przecież to czas kąpieli. Ciach, ciach, 40 pazurków obciętych na tarasie i wbiegamy do łazienki. Dwa ciałka, dwa łebki, jeden spać, drugi na dobranockę schodzi jeszcze na dół. Zmiana wody szarej na przezroczystą i w końcu leżę…. Ze zmęczenia chyba mylą mi się szampony, teraz ja pachnę arbuzami z pirackiego szamponu Franka.. Nie, zdecydowanie nie ułatwia rozczesywania, ale może włosy mam za grube i długie jak na szampon dla dzieci?
Schodzę na dół i w euforię niemal wpadam widząc Frania śpiącego słodko na dywanie. Przynajmniej "Opowiadania z piaskownicy" mnie dzisiaj ominą…
Spragniona wiadomości oglądam na 3 różnych kanałach te same niusy. W końcu leżę na kanapie, ale…
2 niebieskie torby ikeowskie pełne wypranych przez weekend ubranek patrzą na mnie z jadalni.

No to sobie posiedziałam. Gin z tonikiem i do deski Mietko, do deski….

Dzień wolny???? Niedziela???
Całe szczęście, że jutro do pracy…

Ja wiem, że to nie tylko ja, że taką niedzielę ma jeszcze z milion innych kobiet. Ale to mnie będzie bolał kręgosłup jak za dwie godziny odejdę od deski. To ja zasnę jakby mnie ktoś odłączył od prądu. I to mnie jest siebie dzisiaj strasznie żal.

Wiem, wiem. mogłabym mieć mniejszy dom, mniej dzieci, mniej ubrań i w ogóle nie mieć ogrodu. Ale pewnie wtedy narzekałabym na coś innego. Bo czasem przecież trzeba ponarzekać, prawda?

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

czas wolny??

17 cze

Nie, nie, ja rozumiem co to jest czas wolny, chociaż właściwie to sobie go raczej wyobrażam niż doświadczam, bo czas wolny to kojarzy mi się z takim czasem kiedy się nie robi nic, czego się nie lubi. A ja takiego czasu to raczej mam niewiele, bo jak już mam wolny, teoretycznie, to prasuję, zmywam, gotuję, albo leżę na kanapie i oglądam "na wspólnej". A tego naprawdę nie lubię robić, czyli czas wolny to nie jest. No i tak sobie myślę, co ja bym zrobiła gdybym go miała?
Pewnie bym poszła do kina, poczytała, poleżała bez "na wspólnej", a może nawet przemalowałabym paznokcie na jakiś inny odcień pomarańczu, bo obecny mnie nieco razi.
Tylko właściwie skąd taki czas wziąć? Rzucić pracę czy dzieci?
A właśnie… Co robią całymi dniami ludzie, którzy nie mają dzieci? Czy oni się nie nudzą? Ja to już naprawdę nie wiem co się robi z taką ilością wolnego czasu?? Bo ja to bym go chciała mieć tak z godzinkę, dwie dziennie. Ale 16? Zakładając, że 8 godzin człowiek przeciętny spędza w pracy. Ale tak poza tym?
Gotować? A bo to się opłaca dla dwóch osób gary brudzić? Można iść do restauracji przecież, jak się nie ma dzieci to pieniędzy się ma 2 razy więcej niż jak się dzieci ma, to można chodzić  do restauracji, i nie ma kłopotu z kim dzieci zostawić. Sprzątać też prawie nie trzeba, bo jak się posprząta to nikt malutki w 10 minut nie zrobi rozpierdzielu. Zmywanie odpada, bo jadamy w knajpie, w ogrodzie można mieć nawet oset i pokrzywy nieskoszone, bo przecież jak nam się będzie chciało to je ominiemy…
Ooo i można spać do południa w niedzielę…

Tylko po co?

Chyba wolę mieć dzieci. Trzeba tylko te pokrzywy skosić :)

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

nie mam się w co ubrać

14 cze

Kojarzycie to uczucie przejmującego smutku, kiedy to stoi się przed szafą i "kompletnie nie ma się w co ubrać"? No to ja tak mam 3 razy dziennie. Pierwszy raz. Larwa krzykiem "maaamaaa, tataaaaa, niaaanioooo" oznajmia, że wstała i mamy bezzwłocznie się u niej stawić, najlepiej w komplecie . Larwa się budzi a ja staję przed jej przepastną szafą mając komodę w zasięgu wzroku i myślę. W co by to wredne dziewczę ubrać. Może to, ale nie z tym, przydałoby się jeszcze coś do tego, żeby było z tym. I tak kombinuję, temperatura dodatkowo nie ułatwia, bo od wyjścia do powrotu jest jakieś 15 stopni w skali celsjusza. Znaczy się rano 15 a po południu już jakieś 30. Albo -10, bo dziwny ten nasz klimat ostatnimi laty.. No to stoję i myślę. Jak już wymyślę. To idę do drugiego pokoju i drugiej szafy. No i komody oczywiście. Ubrań jeszcze więcej, problem ten sam. Tym gorszy, że nie mogę go odpierdzielić do przedszkola w zaro-rurki, bo wrócą w strzępach, a podkoszulki jakoś plam niespieralnych mają coraz więcej i trochę mi już za nie wstyd. Dlatego też coraz częściej wzdycham i zakładam mu te lepsze koszulki, które od razu stają się gorsze :)

No i jak już ogarnę te dwa małe ciałka staję przed moją "szafą" i wzdycham, bo ja, to juź NAPRAWDĘ nie mam się w co ubrać. Kompletnie absolutnie nie mam nic.

I teraz niech mi ktoś to tak przystępnie wytłumaczy jak to jest możliwe, skoro w koszu na brudne rzeczy nie jest pusto, rzeczy do wyprasowania czeka około pół metra, a z szaf i komód aż wystaje???

Już nie wspomnę o butach…

 
Komentarze (5)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

brutalne przebudzenie

11 cze

Miejsce dramatu: korytarz między naszą sypialnią a pokojem myszorka
Czas akcji: środek nocy
Osoby dramatu: ja nieprzytomna, a w moich objęciach mój równie nieprzytomny syn

Przywędrował do nas i postanowiłam go odnieść. Idę. Ciemno jak w dupie, albo oczy mam zamknięte nie wiem… I sru…

Drzwi były mniej otwarte niż myślałam. Tak pierdolnęłam czółkiem, że aż się jasno od tych gwiazd zrobiło co to mi dookoły głowy zaczęły się kręcić. Poprawiłam kolankiem i jęknęłam cicho, co by dziecięcia nie obudzić. Wstrzymałam oddech chwiejnym krokiem pokuśtykałam w stronę barankowego łóżeczka. Rzuciwszy Frankiem śpiącym, zaklęłam siarczyście i wróciłam do siebie mamrocząc przekleństwa.
Boli mnie. I guza mam.

Przysięgam już nigdy nie będę chodzić z zamkniętymi oczami.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

notka z dedykacją

11 cze

Słowo się rzekło, DaBee, dziś z dedykacją dla Ciebie :)
O konkursach będzie. Postanowiłam wygrać pół bańki. Kasia ma super plan przebudowy/rozbudowy naszego domu i właściwie już jesteśmy gotowi, a szafka z butami plandeką przykryta, tylko jeszcze forsy nam brak. Lekko licząc, ta "drobna modyfikacja" kosztowałaby tak ze 150 tys, czyli w rzeczywistości 2 razy tyle, zatem postanowiłam wygrać pół bańki. Nie oszukujmy się, z mojej pensji w budżetówce ledwo na kolejne buciki mi wystarcza a co dopiero na przebudowę…
Zatem 300 tys potrzebne na budowę, a ponieważ dom powiekszyć by się miał o spiżarnię i GARDEROBĘ, tak, GARDEROBĘ właśnie, to dobrze by było, żeby chociaż na półki wystarczyło. No i może jakieś buty. Stąd reszta potrzebnej kasy :)
Ale nie o budżet mnie się rozchodzi. Tylko o plan zdobycia. Na początku myślałam, że będzie łatwo i co pewien czas przy okazji większej kumulacji puszczałam sobie totka. No ale się nie udało. Nawet trójki nie trafiłam, to odpuściłam i próbuję inaczej. Postanowiłam zacząć od drobnych kroczków. Zaczęłam brać udział w konkursach. Wielka kumulacja w RMF Fm już mnie 4 razy rozczarowała (tyle razy właśnie wysłałam smsa), konkursu na dzień matki w RMF też nie wygrałam, nawet miski u Chochelki nie dałam rady wylosować…
Gdy już miałam się poddać przypomniało mi się, że kiedyś, przed Gwiazdką wygrałam na FB dla Franka list od Mikołaja, a całkiem niedawno, bo w dzień matki książkę w innym fejsbukowym konkursie, (nie wiem czy się chwalić, ale tytuł brzmi "Zła Matka"). Jeszcze nie dotarła, ale nie tracę nadziei.
Boję się jednak, że książka nie rozwiąże problemu i te kroczki są jednak zbyt drobne, a przebudowa kusząca… No i chyba wrócę do totolotka… Ma ktoś jakieś dobre numery? Wystarczy 6. Ważne, żeby padły w tym samym losowaniu.
Obiecuję, że gdy wygram to się podzielę. 10% dla dostawcy numerów :)

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

skypokonferencje

10 cze

Pisałam już nie raz o wieczornych konferencjach na skype… No to teraz cofnęłam się do ich zarania i padłam… No ale cóż, początki zawze są trudne :)

M:  fajne te ołówki…
: te co tak piszą, że to niby Wy coś smarujecie

 

E: to jakby ktoś otwierał buzię, żeby zaraz coś powiedzieć

I: a jak kasuje t o się ściera

J: dokladnie tak, jak jest na spotkaniach

M: ołówki są w dechę. Iza, weź nie ścieraj

E: a jak się ściera?

M: pisz i skasuj

I: beks pejsem

M: fajnie jak pisze kilka ołówków na raz

E: ale jak ja piszę, to nie widzę olówka swojego

M: zostaję na skype, tu mają ołówki

E: ja nie mam ołówka :(

I: masz, ale go nie widzisz

J: ja swojego tez nie, ale podziwiam Wasze :)

M: : zajebiste macie ołówki, laski

 

 

Kto zgadnie co poeta miał na myśli wygrywa dedykację na następną notkę :D

Oczywiście poza osobami biorącymi udział w tej zajmującej rozmowie :)

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

koniecznie?

06 cze

- Mamo, ale Helenka nie ma siusiaka – powiedział mój syn w kąpieli, patrząc z pogardą na siostrę.
- Ja tez nie mam syneczku, bo dziewczynki nie mają.
- To musicie sobie koniecznie kupić i psykleić.
- Musimy?
- Tak mamo, bo to fajnie mieć siusiaka…

 
Komentarze (5)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS