RSS
 

Archiwum - Styczeń, 2012

o żelaznej konsekwencji słów kilka

30 sty

Kilkadziesiąt tysięcy razy mówiłam już moim dzieciom, że po ścianach rysować nie wolno. Nie wolno tez po nich jeździć autkami, odciskać na nich brudnych rączek itp. Rozumiem oczywiscie, że pokusa jest dość silna, bo ściany są białe, czyli jakby pole do popisu jest, poza tym więcej osób może podziwiać "dzieła". Jakimś cudem jednak na ścianach mamy tylko kilka śladów resorakowych kółek, w przedpokoju odciśnięte łapki i jakiś jajowaty kształt w salonie nad kaloryferem.
Aby uniknąć dalszych zniszczeń nabyłam największe dostępne bloki do rysowania i zaaresztowałam mazaki (po tym jak Helena pomalowała Frankowi paznokcie na czerwono nie miałam wyjścia ;) ). Dzieciaki od tego czasu rysują sobie i jest spokój.
Do czasu…

Przyjechała dzisiaj moja mama, pomogła mi wieczorem wyprać bachorki i z takimi czyściutkimi i pachnącymi zeszłyśmy na dół czekając na dobranockę. Rozmawiam z mamą, patrzę przed siebie i co widzę?
- Mamo… powiedziałam patrząc tępo w ścianę…
- Co się stało? – chyba się przestraszyła
- Ściana się chyba do mnie uśmiecha…
- Coooo? – teraz to już na bank się przestraszyła
- Frrrrrrraaaaaaaaaanek!! – zawołałam
Jednocześnie szybka gonitwa myśli… Jak opierniczyć czterolatka za coś, na widok czego sama zaczynam rechotać?
- Mamusiu, telas nie mogę.
- Franiu pozwól, muszę z Tobą poważnie porozmawiać! – no doprawdy, poważnie… popluta ze śmiechu, poważnie…

A teraz scenka rodzajowa pt "kompletna porażka wychowawcza"
- Franeczku, tłumaczyłam ci wiele razy, że nie można rysować na ścianie – powiedziałam starając się nie parsknąć śmiechem
- Nie mamusiu.
- Tak, kochanie, wiele razy
- No dobla…
- To co to jest?
- Ładne, plawda? To ja mamo i się uśmiecham…
Niestety parsknęłam…
Franio też
I moja mama
I Helenka
Porażka…. Na całej liniii…

- Wiesz co Mieciu, czegoś tu brakuje – konspiracyjnym szeptem dodała moja mama.
- Tak babciu, musę jesce włosy dolysować… – rzucił pierworodny, który już zdążył zająć się czymś innym, w zupełnie innym pokoju..

Noooo i teraz ściana się do mnie śmieje….

uaktualnienie…
Mąż wrócił. Siedzi na fotelu, gapi się na ścianę i rechocze… Co z nas za rodzice……

 
Komentarze (10)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

koleje życia

29 sty

Czy naprawdę w przyrodzie musi być równowaga? Czy tych zasad nie dałoby się jakoś nagiąć? Czy jeżeli jednego dnia rodzi się dziecko, zaraz potem musimy dowiedzieć się o czyjeś śmierci?
Po co to wszystko.. Nie mogłoby być tak, że spokojnie się cieszymy z czyjegoś szczęścia, nie rozglądając się nerwowo dookoła siebie, patrząc podejrzliwie, na kogo wypadnie? Komu teraz dla równowagi, los podetnie skrzydła.
Na moim drzewie genealogicznym pojawiła się kolejna czarna wstążka na zdjęciu. Za wcześnie, dużo za wcześnie. Na tyle wcześnie, że wydaje się to być nieprawdopodobne. Bo przecież ktoś, kto jest mniej więcej w wieku moich rodziców powinien żyć jeszcze kilkadziesiąt lat… Rodzice przecież w ogóle powinni być nieśmiertelni. Nikt przecież nie jest wystarczająco dorosły, żeby zostać osieroconym.
Nawet nie chcę o tym myśleć….

Dla równowagi pomyślę o czymś przyjemnym…. Z dedykacją dla M. i K.
Nie wiem jak długo przyjdzie mi trzymać kciuki, ale nawet jeżeli bedzie to trwało kilka tygodni to jakoś to ogarnę. Jeżeli to pomoże, to możecie na mnie liczyć.
I wiecie.. jak przystało na niezbyt dobrego i wrednego człowieka, życzę Wam przewrotnie, a szczególnie Tobie, M., żeby WSZYSTKO się udało :) A co, jak szaleć to szaleć…

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

witamy na świecie!

28 sty

Marysię :) Jest malutka i podobno śliczna, ale uwierzę jak zobaczę, bo kto mnie zna, to wie, że ja jakoś w śliczne noworodki nie wierzę :)
Ale Marysia taka podobno jest. I super :) Najważniejsze, że postanowiła w końcu przestać być integralną częścią swojej matki, któa była tym już szczerze znudzona i zmęczona. Noooo kochana, jeszcze nie raz zapragniesz zapakować to śliczne dziecię z powrotem tam, skąd głos nie dociera, ale tymczasem… Witamy na świecie malutka dziewczynko!!!

Trochę się tylko martwię o moje prasowanie.. Kto będzie ze mną siedział jak będę prasować??

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

specjalnie dla mnie :D

26 sty

Dostałam przez wszystkie kanały dostępowe (smsy, maile itp) informację, że na moim koncie czeka na mnie super propozycja. Zaglądam i widzę. Propozycja karty kredytowej, kredytu gotówkowego i odnawialnego.. Myślę sobie, że skoro się już tak narzucają to zobaczymy jak i co. A więc propozycja specjalnie dla mnie, bo jestem stałym klientem regularne wpływy na rachunek, brak zadłużenia itp. Propozycja limitu ok, myslę sobie a niech im będzie, przeciez nic mnie to nie kosztuje, a na wszelki wypadek takie coś może by się przydało.
Wypełniłam skrócony wniosek, wysłałam i oczywiście zapomniałam o wszystkim. Przypomniało mi się jak dostałam odmowę. I zbaraniałam. No bo niby dlaczego? Skoro oferta przygotowana specjalnie dla mnie, to dlaczego w momencie kiedy chciałam skorzystać okazuje się, że nie dla mnie? Aż zadzwoniłam.
I pytam? Bo nie do końca rozumiem przesłanie.
- A widzi pani, może za wysoki pani wybrała limit?
- Niezupełnie, miła pani, wybrałam taki, jaki zaproponowaliście specjalnie dla mnie.
- No to chyba nie ma pani zdolności kredytowej.
- A skoro nie mam, to po kiego grzmota mi wysyłacie propozycję? Po co oferta specjalnie dla mnie skoro akurat ja nie mogę z niej skorzystać?

Później miła pani z banku zaproponowała mi wypełnienie bardziej dokładnego wniosku. I tu się zastanowiłam.
- Czy mam podać jedynie swoje dochody, czy również męża?
- Tylko pani.
- A dzieci mam podać, że na utrzymaniu moim są czy męża?
- Pani.
- Pensję tylko moją, ale dzieci wszystkie, które mamy razem?
- Taaaak…
- Ale zdaje sobie pani sprawę z tego, że to się kupy nie trzyma?
- Eeee…

No i tak oto porzuciłam myśl o produktach kredytowych stworzonych specjalnie dla mnie :D

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Happy Happy Urodziny!!

24 sty

Nie wiem kochanie, jak to się stało, że minęły już 4 lata odkąd jesteś z nami. Nie wiem, ale tamten dzień, pamiętam jakby to było wczoraj. No może nie dzień, bo to przecież środek nocy był, ale wszystko pamiętam dokładnie :)
Pamiętam jak zobaczyłam Cię po raz pierwszy, pamiętam każdy nasz dzień razem. Czasem się na siebie złościmy, czasem trochę się obrażamy, ale i tak ze wszystkich chłopczyków na świecie, Ciebie kocham najbardziej! Każdego dnia sprawiasz, że jestem dumna i szczęśliwa, Każdego dnia, cieszę się z czasu, który razem spędzamy, zadziwia mnie jak wiele już wiesz, jak wiele potrafisz. I aż zapiera mi dech na myśl o tym, ile jeszcze przed Tobą, przed nami… :)
4 lata dzielą nas już od niezbyt ładnego, płaczącego tobołka. Od stworzonka, które umiało tylko spać, jeść i…  Teraz potrafisz miliardy razy więcej (żałuję jednak, że umiejętność spania i jedzenia nieco ucierpiała), opowiadasz mi piękne historie, budujesz fantastyczne konstrukcje, rysujesz najfajniejsze dinozaury na świecie i ciągle przypominasz mi, co, w życiu jest najważniejsze.
Uwielbiam gdy przychodzisz do mnie i mówisz mi, że jestem Twoją ulubioną mamą.
Wtedy wiem, po co mi to wszystko było.. Każda nieprzespana noc, każda chwila, kiedy się o Ciebie martwiłam, każda sekunda stresu… Przytulasz mnie, dajesz mi buziaka, a ja czuję, że wszystko jest właśnie tak jak powinno być….

Franeczku!
Skarbie mój. Życzę Ci, żebyś zawsze miał w sobie tyle radości i entuzjazmu, żebyś z taką radością odkrywał świat, żebyś był zdrowy, i szczęśliwy, żebyś nigdy nie przestał mnie kochać..

A sobie życzę, żebym nigdy Cię nie zawiodła..

Kocham Cię :)

 
Komentarze (5)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

mam 30 lat (plus odsetki) i nie mam władzy nad światem…

23 sty

Tak mnie ostatnio naszło, przy okazji hucznie obchodzonych urodzin mojego pierworodnego, że te kilkadziesiąt (o matko jak to brzmi..) lat mojego życia przeleciało, a ja? No jeśli chodzi o bajeczną karierę i sławę, to jestem w czarnej dupie. Pierwszy zarobiony milion też jakby nie jest JESZCZE na moim koncie, nie mam nawet szpilek od Louboutina i torebki od Hermesa.. (Nawet, hahahaha!!) I tak sobie myślę, że Franio i Helenka to jeszcze mają szansę, ale ja to już chyba niewiele zwojuję….
Na tzw. "dobicie" przejrzałam sobie na listę "urodzeni w 1977" na Wikipedii, (na której oczywiście nadal mnie nie ma!) i oto co znalazłam…
Orlando Bloom – hmm.. na pirata się nie nadaję, pewnie dlatego on dostał tę rolę nie ja,
Shakira – ona twierdzi, że jej biodra nie kłamią. moje najwyrażniej tak…
Mariusz Pudzianowski – eee… nooo … nie oszukujmy się, nie mam szans…
Leszek Blanik – niewątpliwie skacze lepiej ode mnie
Chris Martin – pomijając wszystko inne, jest mężem Gwyneth Paltrow – to nie mogło mi się przeciez udać!
Anna Wiśniewska – jedna z byłych żon czerwonego Wiśniewskiego – równie nierealne dla mnie co zostanie mężem wspomnianej Paltrow
Sarah Michelle Gellar – za moich młodocianych lat ona walczyła z wampirami, a co ja w tym czasie robiłam, co???!!!
Tomasz Kot – aktor. Nigdy nie miałam Niani. To pewnie przez to…
Janne Ahonen – nie skaczę z założenia, a tym bardziej na nartach.
Piotr Gruszka – nie mam 2,5 metra, nie miałam szans na karierę w siatkówce
Dawid Murek  – jak wyżej
Thierry Henry – piłkarz, nie tylko nie skaczę, ale i nie biegam, tym bardziej za piłką po trawie
Natasza Urbańska – wolałabym biegać i skakać niż wyjść za Józefowicza, no sorry…
Paweł Zagumny – no ja cież pierdzielę, kolejny siatkarz..
Adam Małysz – litości!!!!! Prędzej bym wąsy zapuściła niż skoczyła tak daleko i to po śliskim!
nie wiem kim są Wilku i Vieniu, ale o nich też piszą a o mnie nie.

Także jak widzicie nie miałam szans na karierę… Musiałabym albo "dobrze" wyjść za mąż, względnie się ożenić, albo mieć 2,5 metra wzrostu, a już na pewno pomogłoby mi gdybym skakała,  biegała, względnie podnosiła pociągi i uprawiała curling, bo takich zawodników na tej liście jest najwięcej…
Hmmm… może powinnam się bliżej przyjrzeć tej dyscyplinie.. Może mam jeszcze szansę?
Ktoś coś wie o curlingu?

 
Komentarze (5)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

krajobraz po kinderbalu

21 sty

- Mamo, jestem taki scenśliwy. To była najfajniejse ulodziny! Dziękuję Ci mamo, ze mi tak zlobiłaś wsystko…

Powiedział mój pierworodny po wyjściu gości, dając mi super buziaka i przytulaka. A ja jak kucałam obok niego, tak nagle leżałam… Wzruszył mnie. Naprawdę. I warto było robić te cholerne muffiny, dmuchać balony, kupować czapeczki i trąbki.. I nawet 9 dzieci poniżej 6 roku życia biegających w kółko, mnie już nie rusza. Fakt, dużo gorzej słyszę i jeszcze ręce mi trochę drżą, ale to jak mi podziękował… No ja cież pierdzielę. To jest coś!

Jutro druga część. Rodzinna. Dechą się zabiję. Dobrze, że mam wolny poniedziałek. Kiedyś trzeba będzie odpocząć :)

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

o niczym

20 sty

Miałam napisać dzisiaj poważną notkę, o tym, jak podli i dwulicowi potrafią być ludzie. O tym jak potrafią, za przeproszeniem gryźć rękę, która ich karmi, ale nie dam rady… No normalnie na nic poważnego się dziś nie zdobędę.
Coś mnie bierze od rana, cholera jakaś i najpierw dostałam od mojej ulubionej Szefowej (odrobina wazeliny jeszcze nikomu nie zaszkodziła, a tym bardziej wazeliny jak najbardziej słusznej i należnej) cholinex i gripex, ale przyjechawszy do domu zapragnęłam sięgnąć po metody, że tak powiem, bardziej drastyczne.
Zadzwoniłam do teściowej czy przypadkiem nie mają wódki, bo ja mam miód i cytrynę. No prawie mieli… Tzn w kieliszkach mieli nalaną, w celach leczniczych oczywiście, ale słysząc jak chrypię postanowili się podzielić dobrzy ludzie. I teść do mnie przydreptał z kieliszkiem nalanym przez te śniegi :) Miło prawda?

No to się leczę teraz domowymi sposobami, a w planach jeszcze 3 rodzaje muffinek mam do upieczenia. I to dzisiaj. Bo jutro kinderbal mojego Franeczka. Koledzy z przedszkola przychodzą i będzie zabawa. Od miesiąca o niczym innym nie mówi i odlicza…

Jeszcze tylko kilkadziesiąt muffinek i zalegnę…

W planach są muffiny serniczkowe, marchewkowe i pomarańczowe. Ale co mi z tego wyjdzie?

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

sielanka

18 sty

Dzieciaki wykąpane i pachnące leżą sobie pod kocykiem na dywanie i oglądają bajki. Nagle Franio wyciąga łapkę w stronę siostry i ją przytula…
- Kocham Ciem Tanku, odpowiada na te niespodziewane czułości Helenka
- Ja tes Cię kocham Heleno

Sielanka….
A jutro rano on zejdzie na dół, popchnie ją, a ona kopnie go w nos przy pierwszej nadarzającej się okazji…

A tymczasem…
- Zobac Heleno, to jest sksydło, chyba samolotu.
- Aaaahaa
- Widzis, to są wspaniałe zwiezęta.
- Psyklyć mnie, Tanio!
- Już dobze, tylko psestań się wielcić!!
- Mamo daj mi palówkę i picie, dla Helenki tes, chces Heleno?
- pófkę i picie tes, mamuń.

No to idę…

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

mini Monk

16 sty

- Oooo nie!!! – wykrzyknęła Helenka pokazując tłustym paluszkiem podłogę w żłobku. – MAmuń, bludno!! – popatrzyła na podłogę zapapraną śniegiem ze szczerym oburzeniem i dezaprobatą.
- No brudno córeczko, bo jest śnieg i się brudzi
- Oooooo nie, mamuń, nie ić tam!!  – rozkazała i ominęła śniegową plamę..

Jestem pewna, że ta choroba ma jakąś nazwę….

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS