RSS
 

Archiwum - Marzec, 2012

czego matka nie powinna…

30 mar

O tym jaka powinna być super matka napisałam już nie raz. O
tym, że matką taką nie jestem, tez już napisałam i nawet nie raz wiadrem pomyj
mi się za to oberwało. Wirtualnie na szczęście. Czas zatem najwyższy na to,
czego matka nie powinna….

Punkt pierwszy programu. Matka dwojga małych dzieci nie
powinna miewać migreny. Szczególnie gdy musi dzieci odebrać z
przedszkola/żłobka, wieźć 15 km do domu, spędzać z nimi dwie kolejne godziny w
domu, wydać podwieczorek, wykąpać, wydać kolację, poczytać na dobranoc i 10
razy zapewnić o tym, że dzieciątka słodkie matka kocha i lubi i że na pewno nie
porwą jej kosmici, jak tylko dzieci zamkną oczęta…. Matka powinna  natomiast z uśmiechem zanosić bachorkom wodę,
poprawiać misie i kocysie, śpiewać kołysanki niezbyt żałośnie, najlepiej jeszcze
utulać i całować, pachnąc jakimś kojącym kwiatowym zapachem. O lawendą na ten
przykład. A nie efferalganem z kodeiną, ketonalem i red bullem..

Matka stanowczo nie powinna mieć ochoty nigdzie się urwać
wieczorem. Nawet jak już uda się zorganizować kogoś, kto z dziećmi zostanie, to
na pewno zaczną rzygać i mdleć z gorączki, prosto na świeżo założone szpilki…
Jeżeli nawet uda się dom opuścić w stanie nienaruszonym, gdy dzieci już
smacznie śpią, można mieć pewność, że po naszym powrocie, (gdy zdecydowanie
ostatnią rzeczą, którą matka pachnie jest lawenda), dzieci na nasz widok
rozpromienią się i wykrzykną „mamusiu, jak dobrze, że już jesteś, czekaliśmy na
ciebie z tatusiem/babcią/kimkolwiek”….

Matka zdecydowanie nie powinna niczego planować z
wyprzedzeniem większym niż 24h, a i to czasem przesada. Zaplanowanie jakiegoś
wyjścia z dziećmi, szczególnie do kogoś kto też dzieci posiada, jest kompletną
utopią. Spotkanie z dziećmi, dwóch rodzin 2+2, zdarza się raz na pół roku, a po
nim następuje przynajmniej tygodniowa przerwa w odwiedzaniu placówki, gdyż nie
ma szans, żeby u żadnego z czworga dzieci, nie rozwijała się w czasie owego
spotkania, żadna infekcja. Nawet, jeżeli na pierwszy rzut oka wydaje się, że
wszystkie są zdrowe, to na pewno nie są. Dlatego lepiej dzieci izolować od
innych dzieci, bo inaczej matka ma przesrane. No bo przecież kto będzie biegał
do przychodni, inhalował, podawał leki, przebierał spocone dziecko i kto
drugiego dnia sam będzie miał gorączkę i wszystkie inne objawy? I tu dochodzimy
do kolejnego punktu programu, który związany jest również z punktem pierwszym,
ale migreną się nikogo nie da zarazić, a jak matka padnie chora, to wiadomo…

Dlatego też matka chorować nie powinna. Powinna być z
jakiegoś hartowanego metalu, co by się nie zarazić mimo ciągłego przytulania
chorego dziecka, (swoją drogą dlaczego chore dziecko chce się ciągle
przytulać?? Jak dorosły jest chory, to chce, żeby się od niego wszyscy
odpieprzyli, a takie małe zarazy to tylko tulić się chcą), wycierania mu nosa,
tyłka, lub tego co akurat wymaga wytarcia.. Dziecko może na matkę nawet
narzygać, a matka ma nie zareagować jak każdy normalny człowiek i absolutnie
nie powinna w odpowiedzi puszczać pawia, a z uśmiechem i nadal pachnąc lawendą
zdjąć z siebie brudne ubranie i uspokoić zaniepokojone, świeżo opróżnione
dzieciątko, ze nic się nie stało…

Na matkę można również nakichać. Matka natomiast stanowczo
nie powinna się od takiego kichającego maleństwa zarazić. Bo matka złożona
chorobą staje się matką nieprzydatną. Nie dość, że będzie z sił opadnięta i
wolniej będzie dzieciom leki podawać, może również znów je zarazić, gdy one już
zdrowieć będą. A przecież wiadomo, że matka się leczyć nie będzie bo nie ma na
to czasu.

 

No i na deser. Matka nie powinna narzekać!! Dzieci to
błogosławieństwo! Należy się nimi cieszyć, bo wszelkie próby niecieszenia
publicznego (jak blog właśnie), mogą spotkać się z bardziej lub mniej bolesną
krytyką (ja akurat olewam, ale może inni się przejmują bardziej). Przyznawanie
się do bycia matką nieidealną (i żoną niegotującą),  jest traktowane z oburzeniem, a
autorka słów takich musi liczyć się z linczem. Bo jak się okazuje taka matka
jest uznawana za nieporadną i w ogóle „cotozamatka”  i „pocholerędziecirodziła”. Matka ma trwać w
zachwycie. Ma nie przeklinać pod nosem, ani nawet w  myślach najgłębszych. Ma nie pisać o dzieciach
bachorki, bo jak tak można i w ogóle o dzieciątkach słodkich „bachory”?? Matka
ma się nie buntować, a bunt dwulatka przyjmować z uśmiechem i zrozumieniem. Ma
kochać i być szczęśliwa. I już.

 
Komentarze (31)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

i co już po wszystkim?

26 mar

Już po wiośnie? A ja japonki wypastowałam! No normalnie balerinki powyciągałam, skarpeciaki w kąt najciemniejszy rzuciłam, a dzisiaj samochód odszraniałam? No bo przecież co ja będę w taką pogodę do garażu wjeżdżać na noc? No po co? No po to. Żeby z bosymi nogami w balerinach i cienkim płaszczyku nie zapierniczać z odmrażaczem. Ale, nie… Co to, to nie. I nie ze mną te numery. Ne dam się i nie ugnę! Pochowałam zimowe okrycia i obucia i niech już tak pozostanie. Marznąć będę, ale wiosnę wykurzę!

A bachorki? Bachorki ubrałam w warstw kilka, nie używając puchu, pikowań ni futra. Kapturki, szaliki i owszem, a Franciszek nawet rękawiczki założył…

I to na bank, przez to, że się tak ciepło ubrał, dzisiaj ma katar! Uzbroiłam się w termometr i nurofen. Czekam… Co ma być to będzie…

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

nocne kłopociki

26 mar

Coś ostatnio to spanie moim bachorkom nienajlepiej wychodzi…..

- Mamoooooooo – słychac rozpaczliwe wołanie pierworodnego, grubo po 23. Lecę.
- Mamuuuusiuuu, ja nie moge spać.
- Co się stało kochanie?
- Kołdla mnie budzi. I poduszka też.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

bam

22 mar

Leżę sobie na kanapie z rozgrzanym do czerwoności skajpem i czerwonym nie rozgrzanym w kieliszku winem, delektując się ciszą i spokojem i nagle łup. Coś walnęło mi nad głową. Po kilku sekundach płacz, (złapał mnie w połowie schodów jak na matkę z supermocami przystało).
Wpadam do Helenki, zapalam lampkę i widzę fryzurę wystającą ze zwiniętej kołdry leżącą przy łóżku. Kołdra się rusza i jak już wygrzebałam z niej Helenkę, przytuliłam, słyszę…
- mamooooo, pseflóciłam się. bam zlobiłam.
- nooo, rzeczywiście córeczko, niezłe bam. i przytulam, Helena nie płacze, ale wyrywa się.
- mamoo, pać idę, połós mnie
Położyłam.
- psyklyć mnie. – wydała polecenie, odwróciła się, zakopała pod kołdrą i poszła pać.

Dziwne dziecko :)

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

:)

18 mar

Franio, lat 4.
Mamooo, już nie mam siły chodzić, jestem zmęczony
Helenka, lat 2
Oj tam, oj tam.

I poszła dalej….

A Franek ma nową dziewczynę. Postanowił mieć na nią oko od początku, że tak powiem…

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

na spidzie.

17 mar

Zaczęło się niewinnie. Chyba przez tę wiosnę w sumie.. Mąż mój osobisty ze smutkiem stwierdził, że ma już tylko 4 kg niedowagi (do stu oczywiście) i postanowił coś z tym zrobić. Jak zwykle olałam temat, bo jak do tej pory każda dieta miała "w składzie" pizzę i piwo już drugiego dnia po jej ogłoszeniu, także usłyszałam, uśmiechnęłam się i zapomniałam.
Następnego dnia, pojawiła się błękitna torba i informacja o siłowni… Nadal nie wierzyłam. Kolejny dzień, kolejne zaskoczenie. Mąż wraca z reklamówką wyładowaną różnymi słoiczkami i buteleczkami….
- Kochanie, to są takie tabletki, żeby mi się chciało rano ruszyć tyłek i ćwiczyć. To jest taki proszek, z którego się robi takie coś, co sprawia, że ćwiczenia mają sens. Te spalają tłuszcz, a te są po to, żeby mnie następnego dnia nie bolał cały człowiek…
Taaa… oszalał.. kompletnie. Tak sobie pomyślałam i z politowaniem patrzyłam jak łyka i popija czymś paskudnym nawet z wyglądu i zapachu.
Po kilku dniach zgłupiałam. Chodzi ćwiczyć codziennie, ma super humor i kupuje mi bieliznę….

Sprawa jest prosta. Albo ma kochankę, albo te cholerstwa działają….

Wzięłam dzisiaj dwie kapsułki (on bierze cztery) tego, co się bierze, żeby się chciało coś robić…..

Do 13 miałam zrobione zakupy, umyte okna w domu, podłogi, szafki kuchenne, ugotowane 3 różne obiady, wyprane i pozmywane wszystko co było w domu. Potem szalałam z dzieciakami, układałam puzzle, wydałam z 5 posiłków i ciągle rozglądałam się co by tu jeszcze zrobić.

SZOK!!!

Ja cież pierdzielę, nie wiem co on bierze, ale to rzeczywiście działa. Przerażona jestem samą sobą i żeby już jutro nie sprzątać, ślubowałam kapsułek unikać i na wszelki wypadek zaprosiłam na obiad gości. W końcu ugotowałam dzisiaj tyle, że ktoś to jeść musi!

Matko i córko, muszę teraz szybko znaleźć to paskudztwo, które sprawi, że jutro nie będzie mnie po tych ekscesach bolała cała mietka..

 
Komentarze (9)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

pogaduszki przy śniadaniu

17 mar

- Jak masz na imię?
- Helenka
- A jaka Helenka?
- Helenka A…
- A jak ma Twój braciszek na imię?
- Flanio
- A tatuś?
konsternacja.. chwila zadumy…
- Ojciec. Mój Ojciec!

zakrztusiłam się kawą…. :)

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Wiosna!!!!

16 mar

Czas na porządki!
Zacznę od pajęczyny na blogu, bo coś zarosło :) Pewnie gdyby mi się chciało wstać i iść na górę po kabel do telefonu to bym jakieś wiosenne zdjęcia bachorkowe wrzuciła, ale mi się nie chce :) Jutro mamy dzień mamusi i bachorków to narobię i wrzucę, a na razie po prostu skupię się na pajęczynach.
Wiosenne wieści są takie, że nowopowstałych dzieci mamy już trójkę, z czego dwoje w jednym brzuchu :) Moje koleżanki z podstawówki się spisały, jak nie wiem. Czwartej nie liczę, bo za kilka dni rodzi, to nie wiem czy przysługuje jej jeszcze stasus ciężarnej :) Swoją drogą to zawsze mnie cieszy i zaskakuje, że 20 lat po skończeniu tego przybytku wciąż mam koleżanki z podstawówki… Jedna jest nawet MAtką Chrzestną pierworodnego, więc sami widzicie.. To jest dopiero coś!
Także koleżanki się szczęśliwie rozmnażają, ja szczęśliwie nie i niech już tak na zawsze pozostanie. :)

W przyszłym tygodniu mam też zamiar zamknąć bardzo ważną sprawę (trzymajcie kciuki) i zacżąć kolejną pt. "totalna rewolucja domowa". Nie wiem na ile się to uda, ale spróbujemy. A co.. jak szaleć to szaleć…
I chyba zaczynam się budzić, bo mam wrażenie, że ostatni miesiąc to byłam w jakimś letargu. Ale jeszcze nie do końca, także dobranoc i papa jak mówią moje dzieci :)

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

radiowo

11 mar

Dzwoni do mnie miła pani z jakiegoś czegoś badania opinii i pyta czy mam czas. No to nie mam. Ale humor miałam niezły, a wiem, że żadna praca nie hańbi i każdy jakoś zarobić musi, to zaproponowałam, żeby zadzwoniła wieczorem i natychmiast o tym zapomniałam.
Wieczorem telefon
- Dobry wieczór, dzwonię skądś tam i chciałabym panią zapytać o muzykę i stacje radiowe
- No to proszę, bo akurat radia słucham często (nie kupiłam sobie kaset do samochodu to raczej nie mam wyjścia)
- Najpierw poproszę o podanie przedziału wiekowego, 25-32, czy 32-39?
- Eee… ten drugi, wycedziłam…
- Proszę mi teraz powiedzieć jakich stacji słuchała pani w ostatnim tygodniu.
- Radia Classic, Trójki
- Ale chodzi mi o wszystkie stacje, których pani słuchała
- No to właśnie wszystkie, a nie, przepraszam, jeszcze Radio Pin
- Ale to wszystkie?
- Nooo tak..
- A najczęściej jakie radio wybiera pani ze względu na muzykę?
- Radio Classic
- ??? I słucha pani tego dłużej niż godzinę?

Poczułam się jak dinozaur i to jeszcze kompletnie ześwirowany.. .No cholera jasna, żadna siła nie zmusi mnie do słuchania rmf i eski…

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

bociana nie widziałam

05 mar

Ale podobno leciał. Szczęśliwie zdążyłam się schylić w celu kichnięcia, a jak wiadomo, jak człowiek kicha to zamyka oczy. I zamknęłam. I całe szczęście bo leciał, a jak wiadomo lecące bociany zwiastują kłopociki :)
Trochę mu się pory roku porypały i chyba przecenił to przedwiośnie, ale leciał. I doleciał skubaniutki!
Ufff. puszczam kolejne wirtualne kciuki. I zaciskam, co by była córeczka, albo i dwie :)
Tfu tfu, nie zapeszając, gratuluję :D

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS