RSS
 

Archiwum - Listopad, 2012

Calineczki

25 lis

Piątek. Kumulacja mojego pmsa, infekcji i bólu głowy. Siedzę w pracy i nagle odbieram telefon. Patrzę na wyświetlacz i już mnie ścisnęło w gardle.
- Taak?
- No to już.
- Coooo, jak to..
- Słuchaj nic jeszcze nie wiem, oprócz tego, że są malutkie, ale dostały po 9 punktów.

Reszty rozmowy nie pamiętam :) Tatuś był dużo bardziej opanowany niż ja, w końcu strażak, pewnie mają jakieś kursy zachowania zimnej krwi w sytuacjach ekstremalnych. A mnie się ręce trzęsły i aż się popłakałam :) Uspokoiłam się dopiero jak obdzwoniłam wszystkich znajomych lekarzy, położne i pielęgniarki

Bo malutkie Calineczki na przekór planom swoich rodziców postanowiły się urodzić jeszcze w listopadzie :) Są może niezbyt duże, ale bardzo silne i wiem na pewno, że jeszcze nie raz zaskoczą mamusię i tatusia :)

Kasiu, Bartku z całego serca Wam gratuluję!!

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

syneczek

22 lis

- Wiesz mamo, bawiłem się dzisiaj z Tobiaszem
- Mhmmm – zachęcam do dalszych zwierzeń mojego 5 letniego pierworodnego (tak radzą w książce „Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały i jak słuchać, żeby do nas mówiły” – czyli nie gadać, pomrukiwać, dziecko samo gadać będzie)
- I wiesz co.. – kontynuuje – zapomniałem się go zapytać ile ma lat, kompletnie wyleciało mi to z głowy.
- Oooo

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

wywołana do odpowiedzi

21 lis

Demirja, specjalnie dla Ciebie, w odpowiedzi na..
http://demirja.blog.pl/?p=1641

 

  1. Książka, czy film? książka (a właściwie kindle)
  2. Włosy farbowane, czy naturalne? naturalne dopóki nie osiwieję
  3. Sernik, czy szarlotka. śledź z jabłkami
  4. Szaliki, czy apaszki? szaliki bez względu na pogodę
  5. Wino półsłodkie, czy wytrawne? wytrawne
  6. Wakacje aktywne, czy nad brzegiem basenu (jeziora itp. – w sensie słoneczko i idźcie wszyscy precz, tylko drinka z palemką zostawcie)? idźcie precz ja sobie poleżę
  7. Kawa Czarna fusiasta, czy białe nie-wiadomo-co (caapucino, late itp.)? espresso
  8. Prowadzić samochód, czy być pasażerem? prowadzić, jestem koszmarnym pasażerem
  9. Zachód słońca, czy wschód słońca? zachód mniej mnie wkurwia niż wschód w połowie drogi do pracy
  10. Rajstopki dla dużych dziewczynek, kolorowe, czy czarne (czarne lub „naturalne”)? boso jak najdłużej się da, rajstopy są tylko czarne, są jakieś inne? :)
  11. Klasyka na koniec: Brunet, czy blondyn? ;) brunet najlepiej wieczorową porą :)

Noooo.. udało się :)

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

kobieca logika

20 lis

O kobiecym niezdecydowaniu często się mówi, a jeszcze częściej się z niego żartuje. Ja akurat jestem całkiem zdecydowana i w większości przypadków doskonale wiem, czego chcę. No może tylko nie do końca wiem w jakim powinno to być kolorze :)
Natomiast córka moja jedyna, to już zupełnie inna historia…
Tupot bosych stóp słyszę nad głową. Ta mała fląderka już dawno powinna leżeć i chrapać.
- Mamooooo, psyjdzies mnie psyklyć?
Ja pierdzielę, po cholerę wstawała, nadal by była „psyklyta” jakby tej chudej dupki nie ruszała spod kołdry.
- Nie.
- Tludno, sama się psyklyję.
I odtupała do łóżka.

W nocy nagle czuję, że coś mnie oplata, normalnie jakbym zanurkowała twarzą w wodorosty… Fryzura Heleny jest wszędzie. I się wierci.
- Mamooo, zaplowadzis mnie do mojego łóska?
Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!!!!

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

picieeeeeeeeeeeeee

16 lis

Dopóki tylko Helenka była chora i nie miała z tej chorości siły mnie denerwować było ok, (tak, wiem jak to zabrzmiało). Teraz chorych dzieci w domu jest dwoje i czują się zdecydowanie lepiej niż ja. Jestem wykończona i nie mam siły się bronić.
Od 7 rano odmierzam krople, syropy, płyny do inhalacji. Wydaję posiłki, znajduję zajęcia dla dzieci, które codziennie w przedszkolu mają ich mnóstwo i nie przyzwyczajone są do nudy. I ciągle daję im picie. Kurwa mać, ile litrów picia może wypić takie dziecko? Mam wrażenie, że nic tylko je czymś podlewam. Woda sama, woda z sokiem, woda z syropem z lipy, woda z syropem z czarnego bzu, woda cytrynowa i woda niecytrynowa…. ile dziennie wody samej lub z czymś takie dziecko może pochłonąć? One są jak jakieś gąbki!!
A ja już naprawdę nie mam siły. Na główkę się do pralki rzucę i ustawię na wirowanie.
I niech mi ktoś powie, że rozpieszczam dzieci bo daję im picie, że są niesamodzielne i nie potrafią się sobą zająć. Tak, kurwa, są piciowo niesamodzielne, nie robią mi też kawy i nie pozwalam im siekać cebuli. I tak, uważam, że mają prawo być marudne jak są chore.
Ale nigdzie nie jest powiedziane, że mam być miła, zadowolona i przemawiać cichym i kojącym głosem.

I tak, zdecydowanie potrzebuję drinka!

 
Komentarze (8)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

sprzątanie, część kolejna, chwilowo ostatnia

16 lis

Dzieci zdrowieją, ja mam nadwyrężone ramię od prasowania, mimo posiadania super ekstra stacji parowej. Osiągnęłam jednak błogi stan absolutnego wyprania i wyprasowania. I rzeczywiście mi lepiej. Posprzątałam w szafach, spakowałam wszystkie niepotrzebne rzeczy. 3 ikeowskie torby pełne tego, co już nam się nie przyda. Ubrania, buty, zabawki… Kocyki i poduszki. Muszę to teraz wszystko upchnąć w samochodzie i gdzieś zawieźć. Na pewno jest jakiś dom samotnej matki, dom dziecka, który chętnie to ode mnie weźmie. A mnie będzie lżej.
Posprzątam dom i poprawię sobie karmę za jednym zamachem…

Nie to, żebym narzekała, bo na swoje życie narzekać nie mogę. Szczególnie od czasu kiedy usłyszałam..
„nic się nie zmieniło. Nie urosło. To nie jest dobrze, że nadal tam jest, że się nie wchłonęło, bo powinno. Ale najważniejsze, że nie urosło”… kamień, który spadł mi z piersi (jakie to idealne określenie do sytuacji) spowodował prawdopodobnie niezły wstrząs w centrum miasta….. uff

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

ksienźnićki

15 lis

- Czy chcesz żeby księżniczki miały kibelek?
- Oj tak, Flaniu, ksienźnićki musom mieć kibelek
- A huśtawkę?
- Tes…

Chwilę później.
- Dawno dawno temu na dachu pałacu pojawiła się opona. – zaczął Franek
- A moze lepiej zła macocha, Flaniu?

Dzieci budują pałac dla księżniczek a matka pierze i prasuje. Już 3 dzień.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

pranie jako lek na listopadowy dołek

13 lis

Pierwsza napisała, że jak się ogarnie pranie to i życie się ogarnie. A moje pranie strasznie nieogarnięte ostatnio. I życie tez jakieś dziwne, przyspiesza, zwalnia, zamiera, żeby znów po chwili wskoczyć na rollercoaster.
Teraz zwolniło. Na tydzień. Tydzień siedzenia w domu, wycierania nosa, inhalowania, nacierania, dozowania, oklepywania. Na tej mniejszej powierzchni, większa jakimś cudem (tfu tfu) się trzyma i nadal w placówce.
To ogarniam pranie.. Dzisiaj pościel, ręczniki, szaliki i swetry. Te ciemne. Jutro to samo w jasnej wersji i jakoś będzie. Prasuję, na stole w jadalni rosną stosiki i nie ubywa. Bo piorę jakbym z miesiąc nie prała. A może nie prałam?
Dziwnie tak mi jakoś ostatnio. I nie wiem, czy to ten kurewski listopad mnie tak dołuje samym swoim byciem, czy rzeczywiście nie jest dobrze.

Teraz będę chwilę w domu. Nacieszę się ciszą. Nacieszę się Helenką. I w tych jej chorych okolicznościach to się nawet nie wyklucza, bo chora Helenka śpi.

A ja piorę. Prasuję i piekę.

W domu pachnie ciastem i praniem. To chyba dobre zapachy na dom?

Chciałabym, żeby wszystko było takie proste i oczywiste.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

gadki szmatki

09 lis

Odbieraliśmy wczoraj nasze wesołe potomstwo z placówki i na widok naszej córczynki opadły nam szczęki.
Otóż panna Helena, która rano wyglądała niezwykle uroczo w szarych rajstopkach, tiulowej spódniczce i szarej bluzeczce, oddana jest nam radosna jak nie wiem w rajstopkach w wielkie dziury i oczka wielkości halloweenowej pajęczyny.
- Helenko, skarbie, dlaczego tak sobie podarłaś rajstopki? pytam zdziwiona i lekko zaszokowana
- To nie ja mamo, to mysy.
- To nieprawda, Helenka kłamie, to wcale nie były myszy – wtrąca się z szelmowskim uśmiechem pierworodny. – To były szczury mamo.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Kochana moja!

03 lis

Uwielbiam ten moment, kiedy wchodzę do Ciebie jak już śpisz. Kiedy spod kołderki wystają tylko poplątane włosy i małe stópki. Poprawiam misie, kocysie, odgarniam Ci włosy z buzi i zawsze aż mnie zatyka z wrażenia. Jak dwoje tak nieidealnych ludzi stworzyło coś tak doskonałego!
Patrzę na Ciebie jak sobie spokojnie śpisz, na Twoje piękne długie rzęsy, pod którymi chowają się najśliczniejsze oczy na świecie. Patrzę i zastanawiam się kim będziesz i jaka będziesz, moja idealna córeczko za kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt lat.

Helenko moja śliczna, dzisiaj wieczorem miną 3 lata odkąd jesteś z nami. Mam wrażenie, że od czasu, kiedy Ty i Twój brat pojawiliście się na świecie, czas przyspieszył, co chwilę któreś z Was ma urodziny.. To już Twoje 3. Z bobasa stałaś się małą, cudowną dziewczynką. Naszą księżniczką.
Chodzisz do przedszkola, uczysz się angielskiego, chodzisz na balet.. Moja mała córeczka, którą dopiero sobie urodziłam teraz mówi mi, że będzie nosić hopsasy i że jest już duża bo umie liczyć…

Helenko moja wspaniała rośnij sobie spokojnie, zdrowa i szczęśliwa. Niech spełnią się Twoje marzenia, te duże i te całkiem malutkie. I moje. Żeby nikt ani nic nas nigdy nie rozdzieliło. A przynajmniej przez następnych 70 lat :)

Kocham Cię Heleneczko :)

mama

 

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS