RSS
 

Archiwum - Grudzień, 2012

ostatnie podrygi 2012 roku

31 gru

Sterylka w domu zrobiona, mąż wykupuje właśnie produkty stałe i płynne w makro, dzieci się bawią, a ja na chwilę upadłam na kanapę i sobie myślę…
Zastanawiam się jaki był 2012 rok. Czy był dobry, czy stało się coś, co sprawi, że będę o nim pamiętać?
Co mi się udało? W końcu mam idealną pracę dla siebie, z prawdziwą umową, taką „dla dorosłych” :) Mój mąż natomiast rzucił pracę dla innych i pracuje dla siebie. I chyba mu z tym dobrze, a i ja nie narzekam, bo w sumie widuję go częściej niż widywałam do tej pory, chociaż i tak nie tyle, ile bym chciała.
Moje dzieci przez cały prawie rok (od grudnia 2011 do listopada 2012) były zdrowe, chodzą do super przedszkola i rosną sobie grzecznie i szczęśliwie.
Byliśmy na wakacjach, tzn ja i bachorki w super miejscu, w super towarzystwie i tylko do szczęścia mi brakowało mojego męża. Ale. Wakacje na przyszły rok już też zarezerwowane i tym razem pojedziemy w pełnym składzie choćby nie wiem co :)
Osiągnęliśmy stan względnego spokoju domowego i finansowego, może i nie mam nowego samochodu, ale mam ocieplony dom i spiżarnię. Następna na liście jest garderoba, ale to już poważniejsza misja.. No i ogród trzeba by zrobić jakoś porządnie.
Nie mam żadnej listy, planów na 2013 rok. Chciałabym, żeby było przynajmniej tak jak w 2012. Dużo więcej mi do szczęścia nie potrzeba. Życzę tylko sobie i Wam wszystkim, żebyśmy tylko zdrowi byli, a wszystko inne jakoś się ułoży.
Żeby stan rodzinny zmieniał się tylko na plus, żeby te dzieci, które już mamy rosły zdrowo i szczęśliwie.
A dzisiaj bawcie się dobrze :)

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Wesołych

24 gru

Kochani moi czytelnicy, życzę Wam na święta samych wspaniałości. Spokoju i odpoczynku. Rodzinnej atmosfery, samych pyszności na stole i cudowności pod choinką.

I żebyśmy zdrowi byli.

 

Wszystkiego najlepszego!!!!

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

koniec którego nie było?

23 gru

Taka byłam zajęta, że chyba przegapiłam ten cały koniec świata. Widział to ktoś? Taka byłam zaaferowana tym dehaelem, że kompletnie wyleciało mi z głowy, że świat ma się skończyć. Całe szczęście, że się nie skończył, bo tyle prezentów nakupowałam. Poza tym ta cała walka z kurierami byłaby o kant wafla. Także jak dla mnie super, ale jestem przekonana, że w dhl liczyli na to, że koniec świata nastanie i dlatego olali te paczki.

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

nie było mnie

21 gru

Toczyłam wojnę podjazdową z dhl. Dzisiaj wieczorem zakończyłam, ale o wygranej trudno mówić, gdy przesyłkę kurierską odbiera się po 3 dniach i to samemu z tejże firmy, a nie przed drzwiami domu własnego, dnia następnego po nadaniu.
Paczki zostały wysłane w poniedziałek i wtorek. w środę dostałam informację, że nie było mnie w domu jak mi ją przywieźli, dziwne, bo w tym właśnie momencie siedziałam w domu na kanapie w kwiatki. Także nie wiem gdzie mnie nie było, ale pod adresem doręczenia a i owszem. Latałoby mi to koło pióra, gdyby nie to, że ta przesyłka to 3 prezenty były dla babć naszych wszystkich.
Po wielokrotnych rozłączonych połączeniach zapewniono mnie, że paczka jest i mogę ja sobie sama odebrać, a jutro ma do mnie przyjechać kolejna. Dlaczego nie mogą zabrać obu pozostało tajemnicą firmy.
Nie przyjechała żadna. Kurier mnie nie zastał. Pewnie dlatego, że w tym czasie był kurier DPD i byłam zapewne tak zajęta, ze nie zauważyłam tego żółtego z dhl.
Po kolejnej interwencji telefonicznej poradzili odbiór z firmy.
Pojechał mąż, zamknęli mu na wszelki wypadek przed nosem, bo 18 wybiła.
Pojechałam ja. Po dwóch godzinach oczekiwania znalazła się jedna.
Wie Pani, dużo tego mamy..

No nie dziwię się, w końcu jak je trzymacie w magazynie, a nie rozwozicie to może się uzbierać.
Zagroziłam, że po południu przyjadę z dwójką niezadowolonych dzieci, którym sami będą musieli wytłumaczyć, że Mikołaj był kompletnie pijany decydując się wysyłać paczki dehaelem. Bo przekonana jestem, że gdyby użyć reniferów poszłoby sprawniej.
W drzwiach, łypiąc czerwonym okiem, rzuciłam „i’ll be back” i radziłam szukać.
O 17 rozwścieczony tłum spragniony przesyłek rozstąpił się, gdy wkroczyłam z bachorkami w czeluść zaginionych paczek.
Jest? Rzuciłam, nie mając wątpliwości, że pamiętają mnie i moje pogróżki z rana.
Pan „z rana” zarzucił kurteczkę i kurcgalopkiem wybiegł. Wszyscy patrzyli to na mnie, to na bachorki, a one nieszczególne humory miały, przyznaję. No dobra, Helena wyła. Bo ją obudziłam i wywlokłam z ciepłego auta.
Najważniejsze, że paczka się znalazła. Ale jak ktoś mi coś będzie chciał tym żółtym kurierem wysłać, to niech lepiej użyje gołębia.
święta, psia mać.

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

jak nie wiem co

16 gru

- Ale mam długie włosy mamusiu, powiedziała Helenka w czasie kiedy ja powoli tracąc nadzieję je suszyłam.
- Tak, kochanie, długie i błyszczące
- Jak blokacik? Bo pseciez ja lubię blokacik i jakbym miała blokatowe włosy to bym się błyscała jak nie wiem co.

I tak się zastanawiam jak to się stało? Jak ja, matka mietka ze wstrętem do różu i brokatu, urodziłam sobie taką „błyscącą” księżniczkę?
Czy to, że całą ciążę koniecznie chciałam sobie kupić coś z cekinami, korbę mając dokumentną na tym punkcie, mogło mieć aż taki wpływ na dziecko w brzuchu będące?

Ale jeżeli tak, to cieszę się, że nie miałam tej cekinowej przypadłości w pierwszej ciąży…….

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

15 gru

Nie chcę takich wiadomości, nie chcę takiego świata, w którym szalony gówniarz wchodzi do szkoły i strzela do malutkich dzieci. Nie chcę świata, w którym tak wielu czubków może wejść do sklepu, kupić broń i zabić komuś całe jego życie. Jego dziecko, cały jego świat.
Myślałam, że miałam gówniany tydzień w pracy, że jestem zła i zmęczona. Nie jestem ani zmęczona ani zła. A mój tydzień był cudowny, bo po wyjściu z pracy odbierałam z przedszkola moje dzieci i jechałam z nimi do domu. Kładłam je wieczorem spać a rano budziłam.

To był cudowny tydzień.

Niestety nie dla wszystkich…. Dzieci nie powinny umierać. Nigdy.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

wagary

11 gru

Dzisiaj tatuś zrobił sobie wolne i stwierdził, że dzieciaki mogą sobie zrobić wagary i z nim zostać, na co z radością przystali. Wcale im się nie dziwię, bo sama bym chętnie została…
Koło 10 zadzwoniłam, żeby zapytać co u nich słychać.
- Jak dzieciaki?
- Dobrze. Franek biega przebrany za tygrysa, a Helena aktualnie jest Arielką, wcześniej była Roszpunką.
- A ty za co się przebrałeś?
- Właściwie to się jeszcze w ogóle nie ubrałem.
No pięknie, dzieciaki mają halloween, a tatuś w piżamie… Żałuję tylko, że zadałam następne pytanie…
- A śniadanie zjedli?
- Tak, m&m’sy.
- M&m’sy??? Na śniadanie?
- Tak kotku, ale to bardzo pożywne śniadanie było, bo zjedli te z orzechami…

Jak wagary to wagary… No cóż. Raz nie zawsze. Dobrze, ze chociaż obiad im dał z lodówki, a nie z szafki ze słodyczami :)

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Mikołaj

05 gru

- Mamo, już mi dzisiaj nie czytaj, muszę iść szybko spać, bo Mikołaj może przylecieć wcześniej – powiedział pierworodny przykrywając się po czubek głowy. – Daj mi tylko buziaka i przytulaka i idę spać.
No to dałam i sobie poszłam.
- Mamusiuuuuu – dobiegł mnie głosik Helenki z drugiego pokoju – mamusiuuuu, bo ja się tlochę boję tego Mikołaja. On tu psyjdzie? I wypie to mlecko? I ciastko zje? A jak ja nie będę spała to się psestlasę.
Kochanie, nie przestraszysz się, Mikołaj przychodzi tylko wtedy kiedy dzieci śpią i na pewno go nie zobaczysz.
- No dobla, to ja sybko idę spać. Zdejmij mi tylko to światełko, ja sobie pozycę od Flania.
Wyłączyłam światełko, pocałowałam śliczny nosek i sobie poszłam. Na oknach w pokojach dzieci wiszą skarpety świąteczne a w nich listy do Mikołaja. Na talerzyku ciasteczka w kubeczku mleczko. Mikołaj będzie miał się czym posilić.
Jutro się okaże, czy dzieci były grzeczne. Jeżeli były listy znikną a w ich miejscu pojawią się prezenciki. Zniknie mleczko i ciasteczko, a rano moje dzieci poczują magię świąt.

Jak ja to lubię!!!!!!

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

my tu gadu gadu..

05 gru

A to już grudzień. Ale się narobiło. Zupełnie mnie kalendarz zaskoczył i pewnie gdyby nie śnieg za oknem trwałabym jeszcze dłużej w błogiej nieświadomości. Bo niby wiedziałam, że już po listopadzie, ale jakoś kompletnie nie wiązałam tego z nadejściem grudnia. A przynajmniej nie w takim stopniu jak powinnam. Ogólnie rzecz biorąc jestem w głębokiej świątecznej dupie. Prezentów zakupionych – 2, do odebrania kolejnych 5, ale dopóki fizycznie nie zalegną w kątach domu to się nie liczy. Wigilia się rozjechała i po raz pierwszy w życiu spędzę ją u teściowej, a nie z moją mamą. Nie wiem jak ja to wytrzymam, szczęśliwie następnego dnia się zobaczymy i może moja pępowina odetchnie.
A że jest już blisko świąt został mi wręczony w przedszkolu strój choinki, w który to mam syna przyoblec na przedstawienie. Oczywiście, co by nie było za łatwo wymaga on niewielkich modyfikacji, co przy moich zdolnościach, hmmm… No łatwo nie bedzie. Zapytałam co szykują dla Helenki? Aaaaa, proszę się za bardzo nie przejmować, dziewczynki będą śnieżynkami. No to pytam, czy jakieś gotowce są, czy jednak mam się przejmować. No wie pani, jakieś białe rajstopki jej pani założy, buciki, możne spódniczkę.. Czyli jednak przejąć się muszę. Co ja nie dam rady? Zrobię z niej taką śnieżynkę, że normalnie wszyscy padną. Mam nadzieję, że mili państwo z h&m mi pomogą… Bo niestety moja córka bzdurka spódniczki tiulowe posiada w ilościach hurtowych i w kolorach wszystkich prawie, ale białej to na bank nie mamy. A szarobure śnieżynki wyglądają ponuro.
Także mam co robić…
A co u Was? Ciasto na pierniczki zrobione?

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS