RSS
 

Archiwum - Styczeń, 2013

Organizacja i zarządzanie.

29 sty

Godzina 11, dzwoni telefon, na wyświetlaczu najgorsza możliwa o tej porze i dnia i roku opcja „Przedszkole”. Myślę szybko, które?? Oboje rano byli rześcy i weseli i zupełnie zdrowi. W ułamku sekundy analizuję, Franek!! Przyszedł wieczorem do mnie i mówił, że źle się czuje. Odbieram…
Helenka, gorąca, śpi, do odebrania.
Coooooo????
I niby jak? Ja po prostu muszę być w pracy. Jadę wykonując 1000 połączeń. Mąż. Mama. Babcia. Przychodnia. Wpadam do przedszkola. Helenka śpi pod kocykiem gorąca jak piecyk. Do mamy. Na podwórku przerzut z mojego auta do auta męża. Jadą do przychodni, Franio zostaje u mojej mamy. Po 45 minutach jestem w pracy…
Takie sytuacje to jak kryzys na Bliskim Wschodzie, niby udało się coś rozwiązać, jakoś ogarnąć, ale i tak dobrze nie jest. Chciałabym być z Helcią jak tak jej źle. Jutro będę z 10 razy dzwonić do babci, bo jakoś ciężko się skupić na innych rzeczach jak dziecko się rozgrzewa prawie do 40 stopni.

I teraz tylko czekam aż rozłoży się Franek.

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Sto lat!!

24 sty

Mamo, czy ty w nocy do nas przychodzisz i nas przykrywasz i dajesz buziaki?
Tak kochanie, każdej nocy, przykrywam, całuję i mówię dobranoc.
A dlaczego?
Bo was kocham najbardziej na świecie.
Ale my śpimy i nic nie słyszymy.
Ale ja bym nie mogła zasnąć jakbym nie weszła najpierw do was. A teraz już śpij kochanie, dobranoc.
Dobranoc i papa mamusiu.
Dobranoc i papa
Mamo… wiesz co?
?
Ja cię kocham i lubię.
Ja też cię kocham i lubię syneczku.

5 lat temu 24 stycznia, też był czwartek. To właśnie wtedy, 10 minut po północy malutki człowieczek sprawił, że stałam się lepszym człowiekiem. Zostałam mamą. To jak do tej pory moje największe dokonanie i nawet, gdyby miało pozostać jedynym (zrobienie jakiejś oszałamiającej kariery nie jest ani trochę bardziej realne niż rok temu), to mi to wystarczy. A jak moje dzieci wyrosną na szczęśliwych i mądrych ludzi, to uznam, że dokonałam wielkich rzeczy i będę najszczęśliwsza na świecie.

Franeczku, kochanie moje. Ty wiesz, że kocham Cię tak, że aż strach, wiesz, że zawsze jestem tam, gdzie mnie potrzebujesz i dopóki starczy mi sił będę przy Tobie, nawet wtedy, kiedy będzie Ci się wydawało, że już tego nie potrzebujesz.
Ja nigdy nie przestanę potrzebować Ciebie. Muszę wiedzieć, że jesteś bezpieczny, szczęśliwy i zdrowy.

I tego właśnie Ci życzę, mój mały kochany pięciolatku, żebyś zawsze był wesoły, szczęśliwy i zdrowy.

Kocham Cię syneczku,
Twoja mama

 
Komentarze (5)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

o ja cież…..

23 sty

Wzięłam kilka dni urlopu z okazji porodu sprzed 5 lat i postanowiłam pierwszy z nich uczcić z Najlepszą na wyprzedażach. Posnułyśmy się po manufakturze i w ostatnich minutach wolnego czasu pognałam do Kakadu po upatrzone akwarium dla pierworodnego.
I wtedy wszystko zaczęło się walić.
Akwarium nie było.
Musiałam odebrać swoje auto z drugiego końca miasta (warunki drogowe jakie są każdy widzi, szybciej niż 40-50 się nie da jechać)
Dinozaur z czekolady był do odebrania w jeszcze innym końcu.
W kolejnym końcu końca do odebrania były dzieci.
Gorączkowe poszukiwania obiecanego akwarium zakończyły się sukcesem. Do odebrania było jeszcze w innym końcu końca już zupełnie na końcu wszystkiego.
Odebrałam auto, dzieci, Najlepsza pognała po dinozaura. Odebrałam od niej zakupy i tego czekoladowego gada i pognałam do domu odstawić dzieci. Potem akwarium na końcu końca. Pan miły tłumaczył mi co i jak i kiedy i jakie i do czego, a ja słaniając się na nogach trzymałam się półki z korzeniami i uzdatniaczami do wody, kiwając bezwładnie głową…
Zawiozłam fanty do auta i pognałam po balony i świeczki.
Jeszcze tylko żarówki i halogeny w ikei, talerzyki i serwetki i już jestem w drodze do domu.
Czujnik od ABS i ESP szlag trafia.
I mnie też.
W nerwach łamię dwa papierosy nerwowo próbując je odpalić z rozrzewnieniem wspominając swój pierwszy/ostatni posiłek o 8.30. Jest 19.30. jestem w dupie. Czarnej. Nie, w sumie białej, bo tak dziwnie jakoś biało dookoła mimo wieczoru.
Przystanek tesco.
Półprodukty do tortu, Piccolo i inne fanty.
Gnam po dzieci do teściowej.
Myję, przebieram, czytam bajkę, całuję, sprzątam, otwieram wino, robię drugą kanapkę dzisiaj, upadam.
Piszę bo i tak nie mam siły się zwlec z kanapy żeby iść na górę się położyć.
Popłakałam się ze zmęczenia.
Mój mąż jeszcze nie wrócił z pracy.

5 lat temu leżałam spokojnie (!) i czekałam na cięcie. Byłam wtedy dużo spokojniejsza, zrelaksowana i wypoczęta niż dziś. Nie wiedziałam co mnie czeka….

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

pertraktacje

22 sty

- Helenko, kładź się już kochanie, jest późno.
- Ale mnie się nie chce spać!
- Kochanie, to sobie poleż a na pewno zaraz zachce ci się spać.
- Nie zachce
- Helenko, będziesz niewyspana, zmęczona i nie będziesz mogła iść na balet – użyłam najcięższego oręża.
- To nie pójdę.
- Eee…. A wiesz, że niegrzeczne niewyspane dziewczynki nie dostają prezentów.
- Ja już nie chcę prezentów.
- dobra Helciu, to ty sobie tu leż skwaszona jak cytryna a ja idę pochować wszystkie twoje sukienki i od dziś będziesz chodzić tylko w spodniach..
- NIEEEEEEEEEE, mamusiu, ja już będę grzeczna i pójdę spać!!!
- Dobranoc kochanie i papa
- Dobranoc mamusiu

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

życzenia i marzenia

18 sty

Kolejny poranek spędzony w samochodzie. Pierworodny napomknął o swoich zbliżających się urodzinach i o czymś co by chciał dostać.
- Syneczku, a co ty byś tak naprawdę chciał dostać na urodziny?
- Robota mamo, takiego, który by wszystko za mnie robił.
- Na przykład co? – zapytałam zdziwiona, z lekkim wyrzutem sumienia ,że on taki zapracowany.
- Na przykład otwierałby za mnie prezenty
- Ooo, a to takie męczące jest?
- Jak jest dużo prezentów to trochę tak
- I co by jeszcze robił?
- Odnosiłby kubki do kuchni i podawał Helci zabawki
- A Ty byś wtedy co robił?
- No musiałbym nim sterować, takim pilotem. I nawet mógłby odkurzać. Bo to też jest męczące dla ciebie, mamo.

Kochany syneczek :) Kupie mu robota do odkurzania i oboje będziemy szczęśliwi :D

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

zimowo

15 sty

Lenia mam zimowego, najchętniej zwinęłabym się w kulkę i wyciągała rękę tylko po herbatę i kanapki. Bo zima to pora kanapkowa. Przez resztę roku mogę pieczywo tylko oglądać, ale zima to dla mnie kanapki. I kanapa z kocykiem. Przykrywam się ciepłym laptopem i czekam do wiosny.
Nie chce mi się nic, no oprócz tych kanapek… A rano trzeba wstać, budzik dzwoni w środku nocy, dzień mija za dniem cały będąc wieczorem lub nocą. Nie widzę światła, słońca, jest mi źle. Nawet wyprzedaże mnie nie cieszą, bo nie chcę już patrzeć na bure kolory i ciepłe ubrania. Tęsknię za japonkami, sukienkami i słońcem..
Marudzę. Wiem. I będę. Do wiosny.

Bo tak.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

opowieści na dobranoc

12 sty

Dzisiaj podeszłam do sprawy inaczej. Zazwyczaj to ja czytam albo opowiadam bajki, dzisiaj bajki opowiadały mi dzieci.
- Dawno dawno temu, zaczęła Helenka, była sobie klólewna Helenka i ona wylusyła z Zygmusiem i Kają (echo naszych ostatnich odwiedzin :)) latować lodziców i Flania, bo on jest mądly a calownica polwała wsystkich mądlych, nawet wujka Dominika. I Helenka sła z Zygmusiem i miała lózdzkę, ale lóżdzka nie działała bo miała stale batelie i Helenka nie mogła ulatować lodziców. Ale nagle znalazły się scęśliwe batelie, Helenka je włozyła do lózdzki i ulatowała tatę i mamę, a Zygmuś tatę Dominika, a Kaja Flania. I wsystko się dobze skońcyło.

I żyli długo i szczęśliwie. Jak te baterie :)

Potem podreptałam do Frania, który podsłuchał, że Helenka opowiadała bajkę i też koniecznie chciał mi opowiedzieć swoją.
- Któregoś dnia, przyleciała rakieta i zabrała nas na jakąś planetę, nie wiadomo jaką… Wiesz mamo co to była za planeta?
Pewnie jakaś dinozaurowa, kluskowa no nie wiem sama, pomyślałam i pokręciłam głową.
- Merkury mamo.
- O ooo
A potem pojawił się bardzo dziwny stworek i zabrał nas na kolejną planetę, zgadniesz jaka to była? zachęcił mnie, ale ja byłam w zbyt dużym szoku po poprzedniej planecie i bałam się, że wyśmieje moje naiwne pomysły.
- Oj mamo, to był Jowisz…
Hmmm… Zaczęłam się zastanawiać czego jeszcze nie wiem o swoim synku…
- Na Jowiszu pojawił się kolejny stworek i zabrał nas na kolejną planetę, to był Mars – już nawet mnie nie zachęcał do interakcji, widocznie uznał mnie za kosmicznego ignoranta.
- Ale na Marsie było za gorąco i bardzo szybko musieliśmy uciekać z powrotem na Ziemię. Ale udało nam się uciec i wszystko dobrze się skończyło.

Widząc moją minę zaczął się uśmiechać dumny z siebie i z wrażenia jakie na mnie zrobiła jego bajka. Może rzeczywiście, akcja nie była zbyt rozbudowana, ale liczba odwiedzonych planet mnie zaskoczyła :)

Franiu, ja teraz szybko dam ci buziaka i pobiegnę na dół wszystko zapisać.

Dobrze mamo, i wyślij to potem do Zygmusia. Mailem.

Za 12 dni 5 urodziny Franka, a przecież dopiero się urodził… A teraz? Codziennie zaskakuje mnie fakt, że mam już takie duże dzieci.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

samochody

12 sty

- Tato, chciałbym, żebyś kupił mamusi taki samochód bez dachu, ten już nam się znudził, ciągle nim jeździmy – oznajmił pierworodny o 6.30 gdy jechaliśmy do pracy i przedszkola. Za oknem śnieg i -4.
- Ale kochanie, ja nie mam pewności czy bym chciała taki samochód bez dachu – zaprotestowałam delikatnie, bo nie widziałam jeszcze kabrioletu w wersji kombi
- Ale mamo, ty nic nie wiesz, one będzie miał dach przyczepiany do okien i nie będzie na nas padać – uświadomił mnie 5 letni fan motoryzacji, gdy tymczasem mąż zamiast mnie ratować chichotał schowany w szalik.
- Kochanie, a może zrobimy tak, tatuś kupi mi taki normalny samochód z dachem, a Ty jak będziesz już duży to dostaniesz taki bez dachu – znalazłam super rozwiązanie, jak zwykle :)
- Dobrze, ale zielony – zgodził się Franio, – A dla Helenki różowy
- I w kfiatki, mamusiu – lózowy w kfiatki.

Zaczynam się martwić…. Powiedzcie, że to zupełnie normalne u trzylatki i że jeszcze kiedyś będzie miała dobry gust..

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

ojoj

09 sty

Ale się zasiedziałam w tym 2012. No ale niestety, chwilowo mam gorący okres w pracy i nie moge znaleźć czasu na nic. Jak wracam do domu mam jedynie ochotę zwinąć się w kłębek i tak pozostać w stanie skłębkowanym do lutego. Ale sie nie da. Góra niewyprasowanych ubrań sięga mi już do kolan, a kolejne pranie puka do pralki. Dzieci chcą się bawić, czasem coś powinno się zjeść (chociaż ja akurat ostatnio to już zdecydowanie nie powinnam), a czasu wolnego jak na lekarstwo. Czuję jakbym zadyszkę jakąś miała bo od miesiąca ciągle gdzieś pędzę… Już bym sobie chciała posiedzieć. poleżeć, poczytać, ponudzić się.
Się nie da.
No to lecę. Rok 2013 blogowo rozpoczęłam i mam postanowienie noworoczne, co by pisania nie zaniedbywać.
A teraz Was zachęcam do pisania. Warto. I nie tylko ze względu na nagrody, chociaż ich lista jest naprawdę imponująca…

Piszcie. Jest konkurs na recenzję Macierzyństwa bez lukru 2.
Więcej szczegółów tutaj
http://macierzynstwo-bez-lukru.blogspot.com/2013/01/konkurs-na-recenzje-macierzynstwa-bez.html

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS