RSS
 

Archiwum - Październik, 2013

dzień z dupy

29 paź

Są takie dni, które sprowadzają nas na ziemię z prędkością błyskawicy. W jednej chwili nasze życie jest spokojne, nudne i uporządkowane, a już po chwili dostajemy od życia po twarzy i słyszymy niepokojący rechot losu „a co, myślałaś, że wszystko zawsze będzie dobrze?”.
No to już wiem, że nie zawsze tak jest i nie wszystko jestem w stanie ogarnąć.
Ale nie przestanę próbować i wierzyć, że wszystko będzie dobrze.
Musi być. Nie ma innej możliwości. Jak ja jej nie widzę, to znaczy, że po prostu jej nie ma.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

dyniowo

28 paź

Jestem kompletnie zdezorientowana. Niby jesień i powinniśmy palić w piecu, a ja siedzę w japonkach na tarasie i uaktywniam piegi. Dziwnie jakoś. I cudownie zarazem.
Czy to mogłoby tak trwać? Tak do marca?
A potem może przyjść ocieplenie i znowu mogą odrosnąć te liście co już pospadały.

A na razie jak co roku przygotowujemy się do halloweenowego balu urodzinowego Helenki. Prezenty czekają, stroje naszykowane, dekoracje czekają na powieszenie a dynie na powycinanie.
Dzieci przeżywają, a ja jak co roku zachodzę w głowę, o co chodzi tym, którzy uważają, że halloween jest do bani i w ogóle jak wszystko co przyszło zza morza jest fuj i ble.
A dzieci przecież lubią się przebierać. Dynia z głupim wyrazem twarzy(???) nikomu nic złego nie jest w stanie zrobić, a i rozwieszone na żyrandolu pajęczyny nie wydają się groźne dla psychiki małoletnich imprezowiczów.
Na smutek i zadumę będą jeszcze mieli czas w życiu. A poza tym, to przecież dopiero następnego dnia. I nie wiem jak Wy, ale ja uważam, że cmentarz to nie jest miejsce dla dzieci. Szczególnie dla takich, którym nie umarł nikt kogo znają. Na to też mają jeszcze czas. I oby jak najwięcej.
Także niech się bawią, wśród dyń, nietoperzy i duszków. Nie będziemy myśleć o śmierci i przemijaniu. Będziemy świętować urodziny.
A następnego dnia, będę zapalać znicze i myśleć o tych, których już nie ma.

 
Komentowanie nie jest możliwe

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

pogaduszki z tylnego siedzenia

20 paź

Wracamy z przedszkola, córczynka najwyraźniej nie w humorze.
- Co się stało kochanie?
- Bo ja się miałam zakochać w Jędlku, a nie mogę
- Eeee… a dlaczego nie możesz? – już pominę fakt, że znów się zakochała, a ma dopiero 4 lata…
- Bo Dagny się w nim zakochała i ja już nie mogę. – odpowiedziała rozgoryczona Helcia.
- To niedobrze kochanie, a może Jędrek się w niej nie zakochał? – próbowałam jakoś pocieszyć moją jedyną córkę, na co wszedł mi w słowo pierworodny.
- Hela, ale ty się nie martw, chłopaki to się mogą nawet w dwóch dziewczynach zakochać. – pocieszył siostrę.
I teraz nie wiem, czy być dumną z tego, że jako starszy brat pociesza siostrę ze złamanym sercem, czy martwić się, że mi rośnie taki kawaler niestały w uczuciach brzydzący się monogamią…

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

czy mnie jeszcze pamiętasz?

09 paź

Pokornie błagam o wybaczenie, bo tak zaniedbać bloga to mi się jeszcze nie zdarzyło… Ale to nic w porównaniu z moimi ostatnimi tyłami w praniu i prasowaniu.
Jesień mnie przygniotła i nawet cudowny cital ledwo dawał radę. Ale powoli podnoszę się spod wypranych, coraz cieplejszych ubrań i poukładam sobie wszystko atmosferycznie od nowa. Tak jak te wyprasowane ubranka na stole w jadalni.
Nie ma już lata. I nie dam się zwieść 17 stopniom na termometrze. To nie jest lato, a następne będzie nie wiadomo kiedy. Tzn teoretycznie wiadomo, ale jakoś nigdy nie ma go wtedy, kiedy najbardziej jest potrzebne.
Poza tym to stoję w korkach. Łódź, która w czasie II wojny światowej nie była aż tak zniszczona (no może pomijając synagogi), teraz za kadencji naszej „wspaniałej” pani prezydent, nadrobiła z nawiązką. Mamy leje po bombach zamiast skrzyżowań w centrum miasta. okopy zamiast chodników i wyburzony dworzec, który teraz dopóki nie podniesie się znad ziemi przypomina raczej bunkier. A przecież to wszystko to nic w porównaniu do tego co nas czeka za 2 tyg, jak zaczną budowę tunelu przez pół miasta.Bosko.
Żeby odreagować zapisałam się na jogę i regularnie(!!!!) od kilku tygodni czwartkowe wieczory spędzam w nienaturalnie powyginanych pozycjach równo oddychając przez nos.
Pomaga. Ale tylko trochę. I na chwilę.
Chodzimy też z bachorkami na naukę pływania, tzn Franek uczy się pływać, a Helena jak się okazało, że nie umie pływać, to nie będzie na wszelki wypadek w ogóle próbować. I woli jacuzzi.
- Mamo, to Flanio będzie się uczył pływać a my będziemy w jacuzzi – Helena już od rana chciała ustalić jak będzie tym razem
- Helcia, ale jacuzzi jest nudne, tam się tylko siedzi i puszcza bąki – skwitował Franek

No i tak, nic się u nas nie zmienia :) tylko dzieci rosną i są coraz fajniejsze…

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS