RSS
 

Archiwum - Listopad, 2014

dedykacja

14 lis

Szanowni Państwo, koledzy, koleżanki, niniejszym chciałabym podziękować za „kopa” otrzymanego wśród klocków lego i moją internetową reanimację. Reanimacja jak widać przebiegła pomyślnie, nic dziwnego, w końcu „kopiący” jest doktorem nauk.

Doktor T. we własnej osobie, macając jednocześnie minifigurki lego w poszukiwaniu TEJ odpowiedniej, zganił mnie za braki w blogowaniu i tak oto jestem, skruszona i pełna werwy. No bo co, jak co, ale podpaść doktorowi, który leczy dzieci?! W życiu!

No to jestem. Jak czas pozwoli to Wam napiszę jak mój teść sobie dach spalił…

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

z gospodarską wizytą

13 lis

Jako, że ciast piec  nie umiem a słodyczą w piekarniku brzydzę się niezmiernie, spełniam się kulinarnie w pieczeniu ptaków wszelakich lub ewentualnie różnych części zwierząt parzystokopytnych.

I tak oto w okolicach św. Marcina pojawia się u mnie gęsina, że tak śpiewnie zrymuję. I rodzice. I tak sobie, jak co roku siedzimy przy tym ptaku i nagle mama mówi patrząc przez okno

- Mieciu, ktoś do Ciebie przyszedł, w płaszczu i z parasolem. – karramba, myślę sobie, jak nic szpieg z krainy deszczowców.

Wyglądam przez okno…..

- Eeeeee, mamo, to chyba burmistrz….

No to poszłam i otworzyłam, bo co, burmistrza nie przyjmę? I rzeczywiście z gospodarską wizytą, przed wyborami pojawił się w naszym lesie burmistrz. Nieco rozczarował go fakt, że akurat żadna z obecnych w domu osób nie może na niego głosować, bo wszyscy zameldowani jesteśmy w Łodzi, ale obiecałam mu, że mąż na pewno na niego zagłosuje, bo przecież dzieci leczymy u burmistrzowej żony…

Ucieszył się niezmiernie z popularności własnej małżonki, czym ujął mnie prawdziwie i każde z nas powróciło do swoich zajęć. Burmistrz do kampanii, a ja do ptaka i rodziny.

Muszę przyznać, że macocha z zazdrością niejako spojrzała na nasze zwyczaje, bo jej kandydaci na prezydenta Łodzi nie odwiedzają. Ale może to te zapachy go zwabiły. Gęś w piekarniku i już burmistrz na schodach.

W sumie też żałuję, że mnie obecna prezydent Hanna Z. nie odwiedziła… Miałabym naprawdę dużo więcej jej do powiedzenia… Na przykład odkryłam ostatnio jedną przejezdną ulicę w centrum miasta. Myślę, że ktoś powinien odpowiedzieć za to niedopatrzenie i bezzwłocznie ją rozkopać!

 

 

 

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

2,5 miesiąca

12 lis

Tyle mam za sobą jako matka pierwszoklasisty i chyba już mogę pokusić się o pierwsze refleksje.

Oto one:

)$!#&*)~&$&)%+_&)%+)

Jeżeli do tej pory myślałam, że nie mam czasu, to byłam w błędzie. Jeżeli myślałam, że wożenie do przedszkola i pamiętanie o przyniesieniu na określony dzień marchewki czy kredek w kolorze lazurowym, to wyczyn, to byłam w błędzie.

Teraz wstaję o 5.30 robię starszemu dziecku kanapki do szkoły, młodsze zwlekam z łóżka, obojgu szykuję ubrania i zawożę zaspane bachorki w różne miejsca przez rozkopane centrum miasta, a wszystko to zanim wstanie słońce. …

Jest bosko.

I teraz na dodatek muszę pamiętać, żeby Franio odrobił lekcje, spakował tornister, miał strój na wf, żeby Helenka miała ubranie na rytmikę i wszystkie inne bardzo potrzebne akcesoria. A to wszystko tylko w godzinach szkolnych. A przecież to dopiero początek.. Bo przecież dziecko musi na jakieś zajęcia dodatkowe chodzić. Najlepiej niech spróbuje wszystkiego, a potem się coś wybierze. No to spróbowaliśmy – dodatkowy angielski, lekkoatletyka i boks. No i wybraliśmy – dodatkowy angielski, lekkoatletykę i boks. A ja mam jeszcze doła, że zła ze mnie matka i dziecko na basen nie chodzi. No nie chodzi….  Na razie…

Całe szczęście, że chociaż Helenka ma w pakiecie przedszkolnym różne atrakcje bo trupem bym padła jak nic….

Ale Franek pytany o szkołę mówi, że jest wspaniała i fajniejsza niż przedszkole. Ech…

Szkoła rzeczywiście jest wspaniała. Wychowawczyni jest wspaniała, towarzystwo odpowiednie ;) nauki dużo i świeżo rozbudzona ambicja u mojego pierworodnego również mnie cieszy.

I ta 6 z pierwszego dyktanda też mnie cieszy… I wszystko mnie cieszy jak jasna cholera…

Jestem tylko trochę tym wszystkim zmęczona. I mam wrażenie, że Helenka mi się w tym wszystkim trochę zagubiła, bo się na jej braciszku skupiłam. I tak mi czasem z tym źle.

I o niczym tak nie marzę jak o wrześniu 2015. Srał pies wakacje i inne atrakcje, ja już chcę wrzesień, kiedy to będę miała dwoje w jednej placówce i roczne doświadczenie w zarządzaniu czasem matki szkolnej….

 

 

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

zagadka

07 lis

metr szesnaście, pyskata, mądra, śliczna i 3 listopada skończyła 5 lat?

Moja malutka Heleneczka nie jest już taka malutka…. Znam ją w sumie całkiem nieźle, a i tak potrafi mnie jeszcze zaskoczyć…
Wybrałam się z bachorkami i tatą moim na cmentarz (w sumie nic specjalnie zaskakującego na początku listopada) i tak sobie stoimy nad grobem mojej ukochanej prababci (nomen omen) Helenki, a jej mała imienniczka po dłuższej chwili wpatrywania się w napisy pyta słodko „mamo, a co to jest Samsel” ? Eeeeeee… nazwisko mojej prababci… a skąd wiesz?
Spojrzała na mnie jak na kosmitkę niespełna rozumu „przeczytałam??”
ekhm… no dobra… popatrzyliśmy na siebie z tatą… w sumie nie wiem, które z nas bardziej zdziwione.. „nie patrz tak na mnie” – powiedziałam, też nie wiedziałam, że umie :)

Zazdrości Frankowi strasznie, że on już do szkoły chodzi i ponieważ w jej naturze nie leży bycie gorszą, nie miała wyjścia… odrabia z nim lekcje i uczy się literek…
We wrześniu idzie do szkoły, nawet nie jako 6 latka… Pewnie wtedy będzie już czytać książki a nie tylko nazwiska z nagrobków :)

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS