RSS
 

z gospodarską wizytą

13 lis

Jako, że ciast piec  nie umiem a słodyczą w piekarniku brzydzę się niezmiernie, spełniam się kulinarnie w pieczeniu ptaków wszelakich lub ewentualnie różnych części zwierząt parzystokopytnych.

I tak oto w okolicach św. Marcina pojawia się u mnie gęsina, że tak śpiewnie zrymuję. I rodzice. I tak sobie, jak co roku siedzimy przy tym ptaku i nagle mama mówi patrząc przez okno

- Mieciu, ktoś do Ciebie przyszedł, w płaszczu i z parasolem. – karramba, myślę sobie, jak nic szpieg z krainy deszczowców.

Wyglądam przez okno…..

- Eeeeee, mamo, to chyba burmistrz….

No to poszłam i otworzyłam, bo co, burmistrza nie przyjmę? I rzeczywiście z gospodarską wizytą, przed wyborami pojawił się w naszym lesie burmistrz. Nieco rozczarował go fakt, że akurat żadna z obecnych w domu osób nie może na niego głosować, bo wszyscy zameldowani jesteśmy w Łodzi, ale obiecałam mu, że mąż na pewno na niego zagłosuje, bo przecież dzieci leczymy u burmistrzowej żony…

Ucieszył się niezmiernie z popularności własnej małżonki, czym ujął mnie prawdziwie i każde z nas powróciło do swoich zajęć. Burmistrz do kampanii, a ja do ptaka i rodziny.

Muszę przyznać, że macocha z zazdrością niejako spojrzała na nasze zwyczaje, bo jej kandydaci na prezydenta Łodzi nie odwiedzają. Ale może to te zapachy go zwabiły. Gęś w piekarniku i już burmistrz na schodach.

W sumie też żałuję, że mnie obecna prezydent Hanna Z. nie odwiedziła… Miałabym naprawdę dużo więcej jej do powiedzenia… Na przykład odkryłam ostatnio jedną przejezdną ulicę w centrum miasta. Myślę, że ktoś powinien odpowiedzieć za to niedopatrzenie i bezzwłocznie ją rozkopać!

 

 

 

 
1 komentarz

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 
  1. ~Macocha

    5 grudnia 2014 o 22:12

    Macocha stanowczo zaprzecza, jakoby na cokolwiek lub kogokolwiek (a na kandydata na burmistrza zwłaszcza) spojrzała z zazdrością.

     
 

  • RSS