RSS
 

Archiwum - Grudzień, 2014

najpierw naleję sobie wina…

14 gru

nalałam. piję..

Pyszne carmenere będzie wyśmienitym tłem do opisania moich noworocznych postanowień.

Palenie rzuciłam już jakieś półtora miesiąca temu, pozbyłam się również niepotrzebnych kilogramów. Pracę swoją uwielbiam i satysfakcję mam zawodową całkiem niezłą (pomijając finanse ;) ). Dzieci cudowne i absolutnie doskonałe.

Mąż.

I dom.

Właśnie. Najpierw przyszła myśl. „Nie chcę już dłużej mieszkać tak daleko od cywilizacji, tak blisko dziwnych, nieobliczalnych ludzi (spalenie własnego dachu to tylko czubek góry lodowej)”. A potem przyszła kolejna myśl…. „chcę mieszkać w centrum miasta. sama z dziećmi”.

Minęły 3 tygodnie od zwerbalizowania tej myśli, która jak się okazało, po spojrzeniu wstecz, tkwiła we mnie dużo dłużej, nieco uśpiona lekami i nikotyną… W tym tygodniu mam nadzieję sfinalizować sprawę mieszkania. W kolejnym chciałabym zacząć działać z przeprowadzką.

W nowym roku chciałabym zacząć nowe życie. Sama z dziećmi. Nie pokłóciłam się z moim mężem, nikt nikogo nie zdradził. Nie wydarzyły się żadne dramaty. Właściwie mogłabym powiedzieć, że rozstajemy się w zgodzie. Tyle, że tak naprawdę to ja odchodzę. To ja w końcu powiedziałam, że już mi się nie chce… Nie chce mi się czekać, jeździć samej na wakacje, spędzać wieczorów we własnym towarzystwie. Nie chcę być dłużej samotną matką-mężatką. To bez sensu.

Odchodzę, póki jeszcze możemy na siebie patrzeć, póki jeszcze się lubimy. Tak chyba powinni rozstawać się ludzie.

Mam 37 lat, dwoje dzieci. Zaczynam wszystko od nowa.

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS