RSS
 

Archiwum - Styczeń, 2015

z nowym rokiem….

04 sty

Chciałabym powiedzieć, że ruszyłam już nowym krokiem,  niestety wciąż czekam na klucze od mojego nowego mieszkania. Dzięki mojemu urokowi osobistemu i całkiem niezłej ręce do organizowania spotkań towarzyskich mam już również skompletowaną ekipę remontową. Wina, kleju do tapet i farby nie powinno zabraknąć. I pizzy jak sądzę… Wciąż jednak brakuje mi kilku brzęczących kluczyków…
A wtedy ruszę z kopyta. Szczerze? Od momentu, kiedy zwerbalizowałam tę myśl, jestem dużo szczęśliwsza. I w dupie z tym, że sprzedałam własne mieszkanie i zainwestowałam w dom, który właśnie porzucam… cóż. Jak się okazuje karma nie zawsze jest sprawiedliwa…

Nawet nie mogę powiedzieć, że przenoszę się w moje nowe miejsce, bo tak naprawdę nie będzie moje, tylko… pożyczone.. Ale będzie moje dla mnie. I dla moich dzieci, którym to mieszkanie będzie musiało zastąpić dom z ogrodem. Jedyny dom, które znają jako własny. Wspólnie urządzimy ich nowe pokoje i pomaluję im ściany na jakie kolory będą chciały… I będziemy tam szczęśliwi. Tak naprawdę. Bo już mam dosyć udawania bycia szczęśliwą. Bo szczęście nie polega na tym, że ma się więcej niż inni. Szczęście, to nie są półśrodki…

Sylwestra spędziliśmy razem, chociaż lepszym określeniem byłoby w tym wypadku, że spędziliśmy go  w tym samym miejscu… I tak jest ze wszystkim, czasem jesteśmy w tym samym miejscu, ale juz nie bywamy nigdzie razem…

I to nawet nie boli. I nie odczuwam tego jako strasznej życiowej porażki. Miałam 50% szans. nie udało się, bo w sumie miało prawo się nie udać. Zrobiłam co mogłam? Sama nie wiem…

Na pewno mogłam zrobić coś więcej. Tylko po co?

Może jeszcze kiedyś będę szczęśliwa… Tak naprawdę szczęśliwa. Tak, że może sama w to uwierzę.

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS