RSS
 

z nowym rokiem….

04 sty

Chciałabym powiedzieć, że ruszyłam już nowym krokiem,  niestety wciąż czekam na klucze od mojego nowego mieszkania. Dzięki mojemu urokowi osobistemu i całkiem niezłej ręce do organizowania spotkań towarzyskich mam już również skompletowaną ekipę remontową. Wina, kleju do tapet i farby nie powinno zabraknąć. I pizzy jak sądzę… Wciąż jednak brakuje mi kilku brzęczących kluczyków…
A wtedy ruszę z kopyta. Szczerze? Od momentu, kiedy zwerbalizowałam tę myśl, jestem dużo szczęśliwsza. I w dupie z tym, że sprzedałam własne mieszkanie i zainwestowałam w dom, który właśnie porzucam… cóż. Jak się okazuje karma nie zawsze jest sprawiedliwa…

Nawet nie mogę powiedzieć, że przenoszę się w moje nowe miejsce, bo tak naprawdę nie będzie moje, tylko… pożyczone.. Ale będzie moje dla mnie. I dla moich dzieci, którym to mieszkanie będzie musiało zastąpić dom z ogrodem. Jedyny dom, które znają jako własny. Wspólnie urządzimy ich nowe pokoje i pomaluję im ściany na jakie kolory będą chciały… I będziemy tam szczęśliwi. Tak naprawdę. Bo już mam dosyć udawania bycia szczęśliwą. Bo szczęście nie polega na tym, że ma się więcej niż inni. Szczęście, to nie są półśrodki…

Sylwestra spędziliśmy razem, chociaż lepszym określeniem byłoby w tym wypadku, że spędziliśmy go  w tym samym miejscu… I tak jest ze wszystkim, czasem jesteśmy w tym samym miejscu, ale juz nie bywamy nigdzie razem…

I to nawet nie boli. I nie odczuwam tego jako strasznej życiowej porażki. Miałam 50% szans. nie udało się, bo w sumie miało prawo się nie udać. Zrobiłam co mogłam? Sama nie wiem…

Na pewno mogłam zrobić coś więcej. Tylko po co?

Może jeszcze kiedyś będę szczęśliwa… Tak naprawdę szczęśliwa. Tak, że może sama w to uwierzę.

 
Komentarze (6)

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 
  1. ~Paulina

    19 stycznia 2015 o 00:46

    Gratuluję odwagi, to naprawdę duży krok…
    Ja tkwię w tej samej sytuacji, niby razem ale osobno, każde dla siebie. Mamy małe dziecko, ale nie jestem jeszcze w stanie odejść..
    Powodzenia, mocno trzymam kciuki.

     
    • ~Justyna

      20 stycznia 2015 o 19:14

      Mam to samo. Sama nie wiem ci mam zrobić

       
  2. ~aga

    9 stycznia 2015 o 11:19

    a co na to wszystko Twój mąż??? wasze drogi się rozeszły ok ale co z kontaktem z dziećmi?

     
  3. ~Den

    6 stycznia 2015 o 20:13

    A ja myślę, że już jesteś szczęśliwa :-) Tylko musi minąć czas, byś mogła to dostrzec. Z całego serca gratuluję i trzymam kciuki.
    Czytam Cię od dawna, ale dopiero dzisiaj komentuję po raz pierwszy.
    Wierzę w Ciebie, kobieto.

     
  4. ~Magda

    5 stycznia 2015 o 12:24

    Mieciu, zycze Ci z calego serca i duszy, abys byla szczesliwa, taka jak chcesz i abys nigdy nie uzywala polsrodkow aby zadowolic innych. Badz soba, abys byla szczesliwa. A ja mocno trzymam za Ciebie kciuki. Zaproszenie caly czas aktualne, kiedy tylko uda Ci sie wyskrobac czas. Wtedy napijemy sie wina :-)

     
  5. ~Podczytywyczaka

    5 stycznia 2015 o 12:13

    „Bo szczęście nie polega na tym, że ma się więcej niż inni.” –> piękne. Skopiowałam na pulpit!

    Życiową porażka byłoby ciągnąć coś dla zasady, dla innych, w imię oceny przez innych. Żyć trzeba dla siebie. Jak tak będzie to osoby Ci najbliższe najwięcej na tym skorzystają.

     
 

  • RSS